zakopane straszy

W Tatry jeżdżę zawsze nocą – autobusem. Rano jestem już na szlaku i do Zakopanego wracam tylko na chwilę, aby zjeść rydze i jagnięcinę z patelni. A potem dalej w drogę do domu. Omijam dojazdowe korki i nie mam też czasu przyglądać się “pięknym” Krupówkom.

Tym razem było inaczej – z różnych względów przeszłam Krupówki z góry na dół i z dołu do góry. Nie ma się co rozpisywać. Ogólne bezguście, przaśność i kicz.

Na szczęście byłam też z dala od zgiełku. Mimo pięknej pogody, a co za tym idzie, masy turystów, dla mnie szlaki i zmęczenie to zawsze odskocznia.

DSCF8503edited

image

image

image

image

Niestety, old habits die hard i do domu wróciłamz dwoma oscypkami, już wiem, że to ostatni raz.

image

Podróż po Polsce samochodem to osobna historia nie warta nerwów i czasu. Następnym razem znowu autobus, lepiej to przespać.


IMG_20141009_111601

Continue reading

jak uciekłam złemu dniu boo hoo

Od jakiegoś czasu pochłonęła mnie praca. W złym znaczeniu tego słowa. Dzisiaj wyszłam z fabryki wcześniej, ale i tak za późno. W drodze do domu zrobiłam zakupy, inne niż zaplanowałam.

W domu.

Przytuliłam kota.
Włączyłam muzykę w słuchawkach.


Wypiłam trzy kieliszki palinki i ogarnęłam bałagan.

IMG_20140919_001219

Muzyka w słuchawkach, moje zbyt głośne pam parampam.

Pokroiłam cebulę, czosnek i pietruszkę.
Udusiłam w winie ze świeżo utłuczonym pieprzem.
Dorzuciłam małże.

IMG_20140919_001653

Jadłam czytając historię zup na osmańskich stołach.
Skręciłam skręta, zaciągnęłam się dymem, zakręciło mi się w głowie.
Bez filtra, odlepiam kawałki tytoniu od ust i języka.
Przecież nie palę.

IMG_20140919_002039

Każda czynność bez pośpiechu, ma swój początek i koniec, chociaż częścią większego zbioru.
Wypiłam za dużo wina.
Pamiętam, że rano chłopak z biurka obok dał mi swój młynek i kilka ziaren kawy.
Około 120 obrotów.

Chyba odpoczęłam.
Teraz piszę, trochę niewygodnie, bo kot między mną a klawiaturą.


taaakie udo

“To największe kadınbudu köfte, jakie kiedykolwiek jadłem.”

IMG_20140909_225006

To kolejna potrawa z osmańskich archiwów – tym razem z 19-go wieku. Przepis pierwszy raz pojawia się w latach 1840-tych i wywodzi się z południowo-wschodnich terenów Turcji.

wpid-img_20140906_194424.jpg

Źródło przepisu.

Na uwagę zasługuje nazwa – kadınbudu to udo kobiety. W tureckiej kuchni jest kilka innych potraw nawiązujących do kobiecego ciała, co dla mnie jest pewnym zaskoczeniem, biorąc pod uwagę relacje damsko-męskie wynikające z muzułmańskich zwyczajów.

Kadınbudu köfte mierzy 8-10cm i nie zawiera innych przypraw niż pietruszka, sól i pieprz. Ale to właśnie ten świeżo zmielony, albo utłuczony (w moim wykonaniu) w moździerzu pieprz nadaje tonu.

Współczesna wersja kadınbudu köfte jest moim i moich tureckich koneksji zdaniem mało atrakcyjna. Mięso ze zbyt dużą ilością ryżu, bez smaku i do tego obtoczone grubą warstwą nudnej panierki.

Na moim stole kadınbudu köfte sąsiaduje z kieliszkiem brzoskwiniowej palinki, ale tradycyjnie bardziej pasowałby ayran.


kulinarny czas przeszły

Sięgnęłam wreszcie do jednej z dwóch książek kucharskich,  z posiadana których jestem zadowolona, a nawet trochę dumna.

image

500 lat kuchni osmańskiej to ciekawa lektura, która ukazuje jak bardzo pod względem składników i smaków zubożała dzisiejsza mainstreamowa kuchnia turecka.

Dobrym przykładem jest taş kebap, który w obecnej wersji pływa w sosie pomidorowym i pewnie jeszcze jest ozdobiony sivri biber - jak prawie wszystko w Turcji.

Tymczasem, w 18-stym wieku, gulaszowe kawałki jagnięciny (nie wołowiny jak dzisiaj) powoli dusiły się przyprawione cynamonem, anyżem, kardamonem i miętą.

image

I też dzisiaj w mojej kuchni przez dwie godziny, w 175 stopni Celsjusza w piekarniku. Moc zapachów.

Jako dodatek był Şehriyeli Pirinç Pilavı który wykonałam z przepisu na tej stronie.

Zalewam ryż (pół szklanki) wrzątkiem i odstawiam na 1h. W suchym garnku lub na patelni prażę dwie lub trzy łyżki suchego makaronu orzo. Gdy ściemnieje, dodaję odcedzony ryż, mieszam przez chwilę i dolewam łyżkę stołową soku z cytryny. Na koniec zalewam wywarem (tym razem sos puszczony przez indyka pieczonego w dutch oven, dosyć tłusty) i gotuję, aż ryż będzie miękki.

Jagnięcina rozpływała się w ustach.


Praski Bieg po Wodę

Originally posted on I Started Training Only Yesterday:

“(…) czułam sie dziwnie kiedy musialam spijac resztki wody po innych – szybszych :((( (…)”

“Podobno ludzie, którzy biegli na 2:45 jedli odpadki z koszy na śmieci. A ci na 3:00 pili z kałuży i polowali na gołębie.”

“(…) na szczęście obok mnie niektorym zawodnikom udalo sie wychaczyc ostatnie sztuki 1,5 l wody i sie dzielilismy lykiem wody z ludzmi dookola, z rak do rak (…)”

“Bo kurwa Niemiec nie wie, że Polaka przy niedzieli suszy???!!!”

“(…) Generalnie widoczna była duża solidarność tak zwanego “końca wyścigu” – podawanie sobie wody, dzielenie upolowanymi resztkami, podnoszenie butelek jeszcze nie całkowicie opróżnionych. (…)”

Powyższe cytaty, jak i tytuł, pochodzą z komentarzy pod wydarzeniem FB I BMW Półmaratonu Praskiego. Jak na razie brak oficjalnego komunikatu ze strony organizatora z przynajmniej symbolicznym “przepraszam, daliśmy ciała”.

Cała sytuacja jest o tyle dziwna, że nie jest to pierwsza impreza biegowa organizowana w Warszawie – jest skąd czerpać…

View original 551 more words


polisz arkitekczer

Obok Polskiej Myśli Inżynierskiej, to kolejna instytucja, dzięki której, jak kraj długi i szeroki, możemy kontemplować (nie mylić z pluciem pod kątem)  wiele śmiałych i zaskakujących rozwiązań.

Na ul. Grójeckiej, róg Korotyńskiego, miasto postawiło trzy stojaki rowerowe. Chwała im za to, ale po wuj, pytam grzecznie. I dlaczego akurat w tym miejscu?

Na poniższym zdjęciu widać, że stojaki zostały ustawione na środku wąskiego chodnika, który prowadzi do kwiaciarni. Nie można ich obejść, bo z lewej strony jest trawnik, a z prawej legalnie funkcjonujący bazarek. Dla klietów i właścicieli kwiaciarni oraz bazarku jest to niewygodnie rozwiązanie.

20140812_170413_Grojcka_bike_stands

Co ciekawe, za bazarkiem jest dużo więcej miejsca. Tylko nadal nie wiem dlaczego w ogóle akurat tu – na tym skrzyżowaniu.

20140813_163140_Grojecka_bike_stand

Właścicielka kwiaciarni powiedziała, że podobno nawet planowano postawić te stojaki właśnie tam, ale ostatecznie przyjechali pewnego dnia, podumali i ustawili jak ustawili.

Jeżeli ktoś rozgryzł o co chodzi, będę zobowiązana za wyjaśnienia. A może w ogóle zapytam u źródła – jestem ciekawa odpowiedzi.


Follow

Get every new post delivered to your Inbox.

Join 101 other followers