Gdy planowałam grudniowe wyjazdy, Mardin było w czołówce miejsc, które chciałam zobaczyć (nic się nie zmieniło). To miasto leży na południowym wschodzie Turcji i nosi miano perły architektonicznej – wiki określa Mardin jako muzeum na świeżym powietrzu ze względu na ilość historycznych budowli. Poza tym, miasto jeszcze nie pojawiło się na szlaku masowej turystyki.
- Nie jedź tam. Jest niebezpiecznie, to teren działań terrorystycznych.
E tam, bzdura. Nic mi się nie stanie. Ale na wszelki wypadek nie pojechałam.
Moje tureckie życie, mimo różnych upsów i downsów – zdecydowanie subiektywnych, jest jednak wspaniałą przygodą. Należę do grona yabanci, których Turcy uważają za dziwaków, ale mimo wszystko kochają i pobłażliwie przymykają oko na ich ekscentryzmy. Jednym słowem: laba.
I powtarzam: Stambuł to metropolia, w której bez większego wysiłku można żyć jak w nowoczesnych niemuzułmańskich stolicach krajów tzw. zachodnich (i nie zaliczam do nich Warszawy), jeżeli kogoś nie kręci orient.
Gdy tu przyjechałam, zaskoczyły mnie eklektyzm, nowoczesność i ta druga egzotyka: bramki bezpieczeństwa, lotniskowe skanery bagażu przy wejściach do centrów handlowych i biurowców oraz poddawanie kontroli bagażnika na obecność instalacji gazowej przy wjeździe do ich podziemnych parkingów; ochrona machająca pipczącymi mieczami (gdy coś znajdą) przy większych torbach i plecakach w metrze; czołgi przed komisariatami policji; pancerny transporter i kolumna uzbrojonych policjantów na głównym deptaku Stambułu przyglądających się mijającym ich demonstrantom; że na niektórych autokarach brak nazwy firmy, do której dowożą pracowników; doniesienia o atakach terrorystycznych i “popatrz, tutaj kilka lat temu była siedziba tego brytyjskiego banku”.
Z beztroskiego skakania z kwiatka na kwiatek wyrywają informacje o ograniczaniu wolności słowa, nadużyciach wymiaru sprawiedliwości, nierówności społecznych.
Na chwilę wędruję myślami do Bryn Jones’a, który w swoim krótkim życiu zgłębiał tajemnice konfliktu na Bliskim Wschodzie, ale żadnego z opisywanych krajów nie odwiedził, bo uznawał to za niemoralne.
Konformizm pozostawia niesmak w moich ustach, ale tylko na chwilę, bo mam czym przepłukać. Zamykam moje ekspatskie (nie lubię tego słowa!) oczy, bo koszyczków o bardzo małym rozumku to nie dotyczy.
A potem docerają do mnie wiadomości z Polski.


Domdekor
Kibako
Manekinart
January 25th, 2013 at 2:35 am
Wydawalo mi sie, ze to w Turcji absurd goni absurd
A potem czytam wiadomosci z Polski na Twoim blogu…
Samo Mardin jest bajeczne i spokojne. Stac sie cos moze ewentualnie po drodze do Mardin. Ale ja jezdzilam wielokrotnie i na mnie nie trafilo. Chcialam zaoferowac fotki ale w necie sa, wiec moje nie beda zadna atrakcja… Pozdrawiam serdecznie i pokojowo
January 25th, 2013 at 9:43 am
Ależ Turcja nadal jest pełna absurdów, chociaż śmiem twierdzić, że nie bardziej lub mniej niż inne kraje, w tym Polska. Może inaczej, bardziej obco dla osób z zewnątrz. Albo bardziej ma się tendencje do wytykania palcami innych, zapominając – albo będąc ślepym na – własne absurdy. A w tym zakresie przeciętny polak na emigracji głupieje do potęgi.
Polecam ooops jako dobre źródło informacji o polskich absurdach i świetne antidotum na polską mitomanię
January 25th, 2013 at 9:55 am
I zapomniałam dodać. Jak najbardziej podziel się fotkami, bo to zawsze inaczej – internetowe są tak bezosobowe
January 25th, 2013 at 11:03 am
Pani lubi oglądać kamienie? Warszawa jest na poziomie – ja wiem? -chyba nie ma na świecie nic tak brzydkiego.
A o Zamkniętych ośrodkach dla uchodźców w Polsce byl w zeszlym roku olbrymi artykuł w polskiej edycji Le Mondr Diplomatique – zamykają dzieci i kobiety, dzieci niezgodnie z polskim prawem nie chodzą do szkoły, kobiety są molestowane seksualnie, w oknach kraty, pilnująca straż graniczna jest szkolona przez slużby więzienne popularnie zwane klawiszami i tak samo się zachowująca. I wszystko to ludziom, którzy nic nie zrobili poza szukaniem lepszego życia. Już chuje zapomnieli jak Polacy po obozach siedzieli by wyjechać z PRLu i nikt ich tak źle nie traktował. Endeckie państwo.
January 25th, 2013 at 12:08 pm
Lubię! A jeszcze bardziej lubię je łupać – odkryłam to gdy znalazłam się kiedyś na “plaży” bez książki i chowałam przed słońcem pod wielkim ręcznikiem
Toż piszę o Warszawie: “żyć jak w nowoczesnych niemuzułmańskich stolicach krajów tzw. zachodnich (i nie zaliczam do nich Warszawy)“. To głębowa prowincja, centrum wyludnia się w tym samym czasie co biura, zjeść coś zjadliwego po kinie nocnym czy innej później rozrywce graniczy z cudem – nie wiem czy to preferencje mieszkańców czy byznesmeni olewają popyt.
Zapomniał wół… Wszyscy powinni być wrażliwi na potrzeby tych mniej szczęśliwych, ale szczególnie Polacy. Ja z rodzicami mieliśmy dużo szczęścia i warunki wręcz “normalne”, bo w obozach nie byliśmy, własne mieszkanie dostaliśmy. Ale opowieści z obozów (niemieckich) w niczym nie przypominały tego, co działo się w PL. Owszem, ludzie byli ściupciani w wieloowobowych salach, dzielili kuchnie, lodówki, łazienki, ale poza tym prowadzili normalne życie – dostawali kasę, poruszali się swobodnie, pracowali na czarno. Głównie współlokatorzy byli źródłem “zła”.
January 25th, 2013 at 6:58 pm
I o tym mówię, wielu moich znajomych przeszło przez obozy.
A kamienie – mam na myśli zabytki.
January 25th, 2013 at 7:43 pm
z tym wołem to tak jest… że wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma;)
January 26th, 2013 at 10:28 am
Duże piwo za nie wliczenie tej “urbanistyczno-społecznej magmy”(Wwa)jako metropolii
Wyjątkowo przykry jest sposób w jaki traktuje się imigrantów w Polsce,organizacje pozarządowe na szczęście monitorują to co się tam dzieje,a dzieje się żle.To taka narodowa tradycja,wsadzać i zamykać,wtedy urzędnikom wydaje się że problem jest pod kontrolą.
Polska jest krajem, w którym odsiaduje wyrok największa liczba więźniów w całej Europie!
January 26th, 2013 at 12:19 pm
Cieszy, że przynajmniej w jakimś stopniu udało się to nagłóśnić i doprowadzić do kontroli. Tak jak pisze Pan Roman – szybko zapomnieliśmy jak było z nami.
January 26th, 2013 at 3:07 pm
Największą”zasługą”obecnej klasy politycznej jest właśnie to że w Polsce nie powstało społeczeństwo obywatelskie,takie które skutecznie kontroluje poczynania władzy,z którym trzeba się konsultować.Zamiast tego każdy dba o własną dupę,nie bardzo interesując się innymi.Empatia zarezerwowana została na najbliższy krąg,rodzinę,przyjaciół,
January 28th, 2013 at 12:15 pm
Taaaa, w robocie się ze mnie nabijali, jak im opowiadałam o wszystkich “listach”, które pisałam
Gdzie np. w takiej Kanadzie czy Niemczech to normalnie. W tajemnicy powiem, że szykuję się do mojego pierwszego listu do władz w Turcji
January 28th, 2013 at 12:23 pm
A propos Warszawy, ze smutkiem pisałam te słowa, bo mam do niej sentyment. Od kiedy przesiadłam się z komunikacji miejskiej na rower, stała mi się bliższą, odkrywałam jej zakamarki. Fajnie byłoby, gdyby przyjeżdżający do niej ludzie nie zadawali sobie pytania – to jest stolica?
Co do urzędników, niestety – pomieszanie z poplątaniem w kwestii kto dla kogo i jak.
Ilość wyroków: jeżeli Turcja wejdzie do Unii, to może Polska spadnie na drugie miejsce :/
January 30th, 2013 at 8:46 pm
Z kategorii słowa pisanego,fragmenty protokołów sądowych:
- Jak stwierdzono, pozwany mieszkał w dniach 16-17 sierpnia br. w hotelu
nie z kobietą, lecz z żoną.
- Podejrzany cieszy się w swym miejscu zamieszkania opinią dobrą,
wszelkie zarobki przepija z kolegami.
-W bójce udziału nie brałem, ponieważ się spóźniłem.
- Zarzuty przeciwko mnie, jakobym był nałogowym alkoholikiem, nie są
prawdziwe, ponieważ nie piję wódki, niestety, codziennie.
- Oskarżony, będąc w stanie pijanym, dobijał się w budynku urzędu do drzwi
ustępu i to nie do ustępu dla ludzi, ale dla pracowników.
- Oskarżyciel leżał na podłodze we wspólnym korytarzu. Nic nie mówił, a
tylko rękami dawał fałszywe znaki, że umiera.
- Wyjechałem z żoną furmanką na pole, a tam oskarżona zaczęła rzucać w
moją żonę kamieniami. Krzyknąłem wtedy: Niech pani przestanie rzucać, bo
może pani trafić konia w oko!
January 30th, 2013 at 8:50 pm
poezja
February 1st, 2013 at 2:26 pm
Zazdrościmy.
Bo to nie Wschód, nie Zachód, ale Miasto. εἰς τὴν Πόλιν.
February 2nd, 2013 at 11:02 am
jednak wstyd i niesmak pozostaje
February 3rd, 2013 at 8:42 pm
A nie zazdrościmy, my. Miasto? miasto (= każde) wymyślił podobno Szatan (gdy Bug stworzył Wieś.) turystyka? emigracja? każdy wybiera, co uważa, co wie, i Co-Mu-Się-Wydaje.
i tak być powinno.
(ale…?)
……………………….
a warszawa? nie ma takiego Miasta. są domy, jest nawet metro (+ w Budoburzeniu.) ściek dla Emigrantow z Małych Miasteczek całej reszty kraju: skonczą pracę — i jadą (w tłoku) na białołękę.
jak mój pradziadek, gdy sie sprowadził pod warszawę, na Pelcowiznę. za praca.
też był biedakiem — i dlatego.
……………………….
a jak już troche pomieszkał, osiadł… on, jego Dzieci, Wnuki…
(= to przyszły Wojny i wszystko rozp.)
dlatego:
nie ma takiego Miasta.
c.b.d.u.
February 3rd, 2013 at 9:11 pm
Za mnie ten wybór był dokonany gdy mi sie korzenie wyrwało, a może ich nigdy nie miałam. I chyba tak lepiej, że z żadnym miejscem emocjonalnie się nie zwiążę. A miasta błyszczą i przyciągają wszelkie robactwo, taka ich r(d)ola i wszędzie tak jest i skutki są podobne. Niektóre miasta miały lepszy start i nigdy nie przestały świecić nawet na chwilę i mają też szczęście do swojego robactwa, którego życie goes with the city’s flow. W innych miastach robactwo chce tylko toczyć przed nosem tę własną kulę kupy.
Ale może ja niczego nie zrozumiałam, bo – koszyczek mały móżdżek ma, i potrzeby też dosyć prymitywne.