Krótka historia o tym dlaczego nie przyszłam do Doktora na wódkę…

Coś mi podpowiadało, że o smaczne jedzenie sama będę musiała zadbać…

Stoliczku, nakryj się!

Najprostsze metody organizacyjne nie zawodzą – pomyłki nie będzie🙂

Wszysyko w porządku – pacjent gotowy.

A potem już jeden smutny widok…

Tędy wpływają minerały i inne substancje umilające życie😉

Niedziela w szpitalu to taki dziwny dzień… nic się nie dzieje… lekarstwa
się kończą… Zamiast tabletek nasennych jest syropek – ale też działa🙂

Ale pomoc jest zawsze… na wyciągnięcie ręki…


16 responses to “Krótka historia o tym dlaczego nie przyszłam do Doktora na wódkę…

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: