Bajka o dobrej Dorotce, co wpadła do studni i między innymi dzikiej jabłoni pomogła

Był piękny, słoneczny dzień. Dorotka wędrowała przez pola i łąki z koszykiem, w którym uzbierało się trochę grzybów, chociaż nie za dużo. Koszyk był duży, a grzybków malutko. Żeby zatem wścibskim nosom móc odpowiadać, że wcale się na grzyby nie poszło, Dorotka przerzuciła te nędzne zbiory do koszyka swojego wieloletniego partnera życiowego. Zaczęła się też rozglądać tu i uwdzie za czymś, co mogłoby wypełnić pustkę. Jej wzrok przykuła stojąca przy polnej drodze jabłonka obsypana czerwonymi owocami. Dorotka natychmiast dobiegła do niej. Odstawiła koszyk i ochoczo zaczęła zbierać najpierw te jabłuszka, które leżały w trawie i lśniły świeżością.  Jedno, drugie, trzecie… Dorotka wpadła do czasoprzestrzennej studni, zapomniała o obiedzie, kremach przeciwzmarszczkowych i internecie. Po chwili (chwili?) wstała wyprostować kręgosłup i otrzeć pot z czoła. Jej wieloletni partner życiowy zniknął, zabrał też swój koszyczek z grzybami. Cóż… przynajmniej mam koszyczek z jabłkami, pomyślała rezolutnie Dorotka. Dzięki nim rozpocznie nowe życie, rzuci szefa, kupi kozę… Energia dodała Dorotce skrzydeł (do trampek, bo ostatecznie nie sprawdziła sytuacji prawnej tej jabłoni). W pośpiechu wdrapywała się z gałęzi na gałąź (czy nadal pojabłka?), a już na szczycie złapała jabłoń za ramiona, wstrząsnęła nią i krzyknęła opamiętaj się! Tak, czas zejść na ziemię. Kosz wypełniony po brzegi. I co teraz z tymi jabłkami? Między innymi to.


5 responses to “Bajka o dobrej Dorotce, co wpadła do studni i między innymi dzikiej jabłoni pomogła

  • pajeczaki

    opisujesz! wow
    uwielbiam dzikie jablonie, zawsze sie zatrzymuje i zrywam🙂 zwykle sa paskudne, ale uwielbiam ;))

    • koszyczek

      Powiem tak: w ten weekend spotkałam dwie jabłonie, jedna zielona, druga czerwona. Ta zielona, to na koniec całodniowego rowerowania bez odpowiedniej ilości wody – soczyste lekko kwaśne jabłka – sok po palcach spływał🙂 To samo z czerwoną, ale jej większe jabłuszka były nawet super słodkie. Zabrałam trochę w poniedziałek do biura – nie dość, że sensację wywołały, to jeszcze rozeszły się na pieńku😉

      A napisałam, że portki przy zeskakiwaniu podarłam? Nie napisałam? To piszę, podarłam :)))

  • No to chlup! « Koszyczek

    […] trzy miesiące poćwiartkowane jabłka pływały w miksturze wódki i spirytusu. W połowie tego czasu jabłka przepuściłam przez […]

  • Dotka5467

    mam na imie Dorota :))

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: