Mój pasztet na mojej bułce

Brzmi dobrze. I cieszy. Przez trzy godziny dusiłam różne mięsiwa z tłuściutką wędzoną słoniną i przyprawami, a po zgaszeniu ognia dolałam kieliszek madery. Trochę pieczenia w piekarniku, a potem noc osiadania. W sam raz na niedzielne śniadanie.



Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: