Stocking up for hard times

Every year, as soon as winter comes, I take out the largest pot I have and stuff it full with stuff to prepare the greatest bigos of all times.  I just love the way the taste builds up over the days.  Even though it seems to be a fairly easy dish, it is surprising how many times I was witness to a total mishap. It happened to me once, too. I still believe it was tasty, but less traditional, thus unwelcomed. So, it took me a long time to find a recipe with the right ingredients. Of course, the right amounts and order are still within the cook’s discretion. So, here it goes. And make sure you cook it at least three days long. Use the outdoors as the freezer.

  • cut fermented and fresh cabbage,
  • stock,
  • meat (I used wild boar, duck, beef, pork),
  • spices: allspice, bay leaf, whole pepper corn, cumin, juniper, thyme, marjoram
  • dried mushrooms
  • vine apples (antonówka, szara reneta)
  • onion
  • dried plums
  • wine


13 responses to “Stocking up for hard times

  • koszyczek

    wygląd, faktycznie, nie ma szans na medale, gdy się gotuje, zamraża, gotuje, zamraża. kaczka trochę inaczej smakuje od kury. całe mięso najpierw wrzuciłam do piekarnika, by się trochę przyrumieniło. cała butelka czerwonego wina. wyjątkowo wyszły mi proporcje kiszonej vs. słodkiej kapusty.

    • romeksamolot

      Niech mi pani -proszę – napisze więcej o różnicy smaku kaczki od kury.
      Czy ma pani na myśli fermentowaną kapustę – bo to jedyne co mnie podnieca i czy w związku z tym cała butelka czerwonego wina w bigosie to nie przesada?
      I jak może kapuściany gulasz z bidnego kraju zasługiwać na medale wygląd czy nie.
      Wreszcie se mogę podrzeć łacha ze świętości narodowej. Potem poproszę rosół ze wspomnianej kury i może… fasolkę po bretońsku.

  • koszyczek

    Kaczka: nie bardzo potrafię napisać. Mięso kacze jest wg. mnie bardziej konkretne, głębsze w smaku. Gdybym miała porównać doznania smakowe, to jak porównać zywkłe mięso do dziczyzny. Najbardziej lubię smażoną pierś kaczą, tzn. wrzuconą na patelnię skórą do dołu i jazda.

    Kapusta: dla mnie fermentacja/kiszenie jest tym samym, ale jeżeli nie, to pan napisze, przynajmniej poprawię wpis.

    Butelka wina: myślę, że jak gar wielki, to butelka jest w sam raz.

    Kto wie jaki los spotka ten bigos w przyszłości. Kiedyś ostrygi były pokarmem najbiedniejszych😉 A serio, po to jest też ten bigos gotowany w moim domu. Nie jako główne danie podczas wystawnej kolacji, ale raczej na koniec miesiąca, lenistwo garowe i zimowe wieczory. Nie buduję ideologii bigosowej, ale lubię ten jego plebejski charakter. I nie widzę substytutu dla tego dania, jak w przypadku takiego…

    rosołu. I tak, kiedyś nie wyobrażałam sobie innego niż z kury. Potem poradzono i dodawanie indyka. A potem to już cała jazda z googlowymi poradami, łącznie z niejakimi ogonami. Chociaż już czuję, że właśnie obnażam swoją ignorancję w tym temacie🙂

  • koszyczek

    Aha, i chciałam dodać, że lubię słodki smak rosołu z kury – i dużo dużo gotowanej marchewki.

  • romeksamolot

    E tam, se przecież pani lubi co pani lubi i kaczkę kurę i zająca. A nie, zając nie lata.
    Kij z kapustą (kim chee) – lubię się napić, ale wie pani co to vine i że jabłka to na drzewie.

  • koszyczek

    Moment, właśnie z fabryki wróciłam. Muszę się napić i przeczytam jeszcze raz🙂

  • romeksamolot

    pani nie czyta, nic ciekawego

  • koszyczek

    Za późno. Wypiłam, przeczytałam.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: