Dziwne… bardzo dziwne…

Ale powstał i co więcej, został zjedzony. Nie bez obaw, ale z happy end-em. Ale od początku. Dno patelni zostało ściśle wyłożone plastrami boczku, a plastry zostały przykryte karmelizowaną cebulą*.

To zostało następnie zalane miksturą omletową z jajej, mąki, mleka i odrobiny musztardy dijon do smaku. Białka z jajek zostały ubite na sztywną pianę, żeby dodać mikstura była bardziej puszysta. Omlet dochodził do siebie pod przykryciem.

Wygląda na przypalone, nie? Ha ha, właśnie, że nie jest! Ok, sam omlet jest słony, boczek też do słodkich nie należy, za to celuba jest – i to całkiem, całkiem. Taka dziwna kompozycja, nad którą można się jeszcze zastanowić.

* Jakiś czas temu zrobiłam marmoladę z czerwonej cebuli z dodatkiem madery, jałowca i innych przypraw. Mam jeszcze kilka słoików. Nie wiem, dlaczego nie wrzuciłam tutaj opisu… Pasuje do kaczki, wołowiny itp.


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: