Który poziom piramidy?

Daję się ponieść codziennemu szaleństwu, który nastał w kombinacie. Jestem zmęczona, ale odczuwam satysfakcję, bo oprócz zdobywania doświadczenia zawodowego, odkrywam kolejne swoje warstwy. Wszystko już było, a jednak wydaje mi się nowe – relacje z zespołem, pokonywanie stresu, słabości.

Ale zapominam zadbać o siebie. Śpię byle jak, jem byle jak, żyję byle jak. Zgadzam się na to, bo wiem, że to stan przejściowy. Przez trzy miesiące nie dojeżdżałam rowerem do pracy – na szczęście od dwóch tygodni to już nieprawda. Zapychałam się kanapkami sprzedawanymi w kombinackiej stołówce; są obrzydliwe, może dlatego połykałam je w kilka sekund. Nic dziwnego, że jestem i czuję się cała byle jaka.

A można i nawet trzeba inaczej. Zatem plan na pierwszy tydzień: wypełnienie biurowej lodówki wartościowym jedzeniem na kolejne pięć dni. Pożegnanie z tekturowymi bułkami, powitanie tych upieczonych w mojej kuchni. Posmarowane masłem będą wspaniale wymiatać z miski mieszankę twarożku, jogurtu i szczypiorku. Proszę trzymać kciuki!

Bułki wg. przepisu z Pracowni Wypieków. Zastosowałam tylko inną mąkę, trochę ciemniejszą i z farfoclami. Nie pamiętam jaka, mogła być pszeniczna żytnia.


5 responses to “Który poziom piramidy?

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: