Ostatni weekend kwietnia

Piątek mija nam pod znakiem postu, a przynajmniej jego pierwsza połowa. A wszystko po to, by pomieściły się w brzusiach naszych maluśkich skromne potrawy i napoje. Pod Częstochową czas na surowe mięsko i pięćdziesiątki dwie.

W drodze na Katowice robimy przerwę na gęsie pipy i żurek o niepowtarzalnym smaku dzięki temu, że ugotowany na rosole z tychże gęsi, którym wcześniej te pipy wycięto. Podane tylko w maśle, rozpływają się w ustach.

A wieczorem, gdy Jagny i Boryny z zakasanymi rękawami szykowały 12 potraw… e, pomyliłam miesiące. W każdym razie, my na wyżynach też musimy się napracować, by się najeść.

Ku pokrzepieniu miodula. Tu: jedna.

A potem, to już tylko lulu, paciorekzachód słońca i spać.


6 responses to “Ostatni weekend kwietnia

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: