Gdy chorobździle łakną

Czekolada i słodkości w każdej postaci to numer jeden na liście posiłków gdy w nosie siedzą gluty, ciało przyjmuje formę worka ziemniaków i tęskno za ciężkimi firanami stanowiącymi szczelną barierę od głupio świecąceg słońca. Każda tabliczka, batonik czy też nadziewane kulki są wystarczająco dobre, by sponiewierać organizm w cukrowym błocie. A potem zostaje tylko boląca wątroba i gryzące sumienie. Dlatego zamiast doczłapać się do najbliższej stacji benzynowej żerującej na słabościach świętującego społeczeństwa, ja kontynuuję szperanie w szafkach i lodówce. Tym razem padło na grejpfruty, kakao i przyprawy.

Grejpfruty dwa obieram ze skóry, a następnie z uporem maniaka oddzielam miąższowe segmenty i obieram z cienkiem skórki. Skórkę można zjeść, jak ktoś lubi. Wcześniej roztarłam w moździerzu cynamon, torchę goździków i ociupinkę anyżu – tyle wystarczy, ma bardzo intensywny smak. Mieszam przyprawy z kakao i posypuję tym kawałki grejpfruta.

Teflonową patelnię rozgrzewam i posypuję cukrem. Wrzucam owoc i mieszam, aż ze wszystkich składników powstanie syrop.


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: