I co z tego, że smaczne?

Ciemny, mały talerz i za mało światła. Żarcie wygląda jak Jabba the Hutt. A do tego zapewne cały aparat brudny jak moje rowery. Lajfstajlowy blog jak chuj. Zatem przejdźmy do jedzenia (żarcia).

Kupiłam cielęcinę, bo sobię myślę, że co jak co, ale powinna być różowa, miękka i soczysta.  Ale na nasze nieszczęście poddają się swojej nieuchronnej przyszłości wcześniej niż powinne – twardych i niestrawnych starych krów, dojonych na każdym kroku. Psują nawet najlepsze sosy. Najpierw trochę na solarkę, czyli wrzuta na rozgrzany olej, na dużym ogniu, aż się trochę przyrumienią. Tzn. te cielencinki pocięte w niemałe kwadraciki. Odłożyć na bok, niech dojdą do siebie. W międzyczasie sos:

  • cebula posiekana z czosnkiem pokrojonym aż się spocą na patelni,  na której podsmażaliśmy wcześniej cielęcinki;
  • garść (większa lub mniejsza) grzybów  posypana sporą ilością wędzonej papryki hiszpańskiej (a co!) – u mnie świeże mrożone, pocięte w plastry przed zamrożeniem. Niech się duszą, aż zmiękną (albo się uduszą – co pierwsze);
  • chlust brandy, np. postaci węgierskiego Budafok. Kosztuje 20pln w Selgrosie i świetnie nadaje się do gotowania, a nawet pieczenia ciasteczek (a czasem jako profilaktyka zdrowotna);
  • posiekana pietruszka;
  • kilka kropli cytryny. I tu uwaga. Nie miałam cytryny, więc dodałam limonki. Ale tu na serio kilka kropel, żeby limonka przełamała goryczkę papryki i brandy (tak, tak – niektórzy pytają się WTF?!, ale lepiej zostawić i iść do następnego punktu);
  • nie ma następnego punktu kropka

Jak ten sos się już zrobi, należy wrzucić wcześniej przyrumienioną cielęcinkę i dusić do momentu wyznania miłości. Tu można podzielić role jak kto woli. I koniec. Dla cielęcinki w sosie grzybowym.

W międzyczasie można ugotować kaszę gryczaną. Tak ot, lub ot tak.

Do tego podałam zapiekankę z warzyw z włoszczyzny wcześniej wykorzystanej do gotowania wywaru do zupy. Pocięte warzywa zostały ułożone warstwami w naczyniu żaroodopornym, a warstwy podzielone tartym parmezanem. Zalane wczesniej ugotowanym mlekiem z czosnkiem. To mleko chciałam zmieszać z białkiem (pozostało po przygotowaniu sosu do caesar salad), ale KTOŚ mi je wylał do zlewu.


4 responses to “I co z tego, że smaczne?

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: