Ostatnie chwile na załatwienie kilku ważnych spraw

Spróbowanie duriana zostawiam oczywiście na ostatnią chwilę. Wyskakuję z biura prosto do taksówki i ponownie wyznaczam kierunek na targ w malezyjskiej dzielnicy Geylang. Na miejscu zapach duriana już unosi się w powietrzu, a do targu mam jeszcze z 200m. Dusząca słodkość… z opowiadań znajomych oczekiwałam woni wywołującej sensacje, które u mnie powoduje widok korzucha mlecznego (lub sama myśl o) … uff, przepraszam, zaraz wracam… W kieszeni mam ostatnie dolary i nie chcę więcej wymieniać, a widzę, że trochę mi zabraknie. Zatem nie pozostaje mi nic innego niż potargować się na targu. I jest sukces.

Sprzedawca zakłada rękawiczki, by chronić dłonie przed ostrymi kolcami skorupy. Bierze jednego duriana, waży w dłoni, odkłada, bierze drugiego… przy trzecim lub czwartym podejmuje decyzję. Durian jest mój. Ostrym nożem i pewnym ruchem rozcina go na ćwiartki, z których wyłaniają się pestki otoczone miękkim miąższem o konstystencji mazi.

Miąższ jest bardzo słodki i na pierwsze wrażenie wyczuwam bardzo sfermentowany owoc. Trudny smak do określenia, te kilka osób, które próbowały nie wypowiadały się pozytywnie, ale mi smakuje. Zjadam wszystko, ale gdybym była w innych warunkach, pewnie zostawiłabym sobie resztę na później (po jakimś czasie odczuwam echo mdłości). Ostatni rzut oka na to, co jeszcze jest sprzedawane. Żegnajcie słodkie miniaturowe limonki, malutkie banany o nieznanym w Europie smaku. Bye bye papryczki i dziwne powyginane korzenie.

Ale to nie wszystko. Pozostaje do odwiedzenia jeszcze jedno centrum gastronomiczne w tajskiej dzielnicy, Golden Mile. Zjadam zupę, zjadam rybę. Na więcej nie ma miejsca w brzuchu.

Wracam do hotelu pieszo, biorę prysznic przy basenie i uciekam na lotnisko. Pamiętajcie, by pilnować tych małych karteczek, które dostajecie przy wjeździe do Singapuru, przydają się przy wyjeździe…


2 responses to “Ostatnie chwile na załatwienie kilku ważnych spraw

  • vontrompka

    zdaje się, że duriany mają bardzo różne odmiany i smaki. ten sprzed roku w Kuala Lumpur był bardzo czosnkowo-mięsny, wczorajszy na Bali – dość delikatny, nawet śmierdział mniej.

    • koszyczek

      Tak, różne kolory – różne smaki. Ale widzę, że mają wspólne cechy – cały to za dużo, potem się odbija, trochę mdło.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: