Na obiad chrupiąco i tłusto, a wieczorem dieta

Pora obiadowa jest święta. Okazja do dalszych ekploracji. Nie dość, ze buła, to jeszcze z kategorii jasnego pieczywa. Do tego ser, mięcho i masło. Mniam. Przyznaję jednak, że górną część zewnętrznej skóry obdarłam z sera i odłożyłam na bok. To, co zostało, złożyłam na pół i palcami odrywałam kawałki do nadgryzania. Mniam. Moje mieszane – z serem i mięsem. Tylko z mięsem są jak ta przykryta w tle.

Odkryta wygląda tak:

Na deser herbata. W fabryce podają mocną i gorzką. W restauracjach jest akurat do picia bez cukru. Przez ostatni rok nie wypiłam tyle herbat co w tym tygodniu.

Jaka dieta?! Na stół weszły zakąski:

A potem on, z metra cięty…

A potem jeszcze deser, ale wstydzę się pokazać. Goście lokalu transportowani są od stołu do samochodów taczkami. Gratis.


2 responses to “Na obiad chrupiąco i tłusto, a wieczorem dieta

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: