Topkapı Sarayı & Kebap

Profanacja, powiedzą niektórzy w reakcji na zestawienie tych dwóch z tytułu. Ale co ja zrobię, gdy to były właśnie główne punkty mojego dnia?

Do pałacu dotarłam na 3pm i jeszcze musiałam odstać 3o minut w kolejce po bilet, to się ponudziłam.

Wcześniej jednak dwie atrakcje. Najpierw parkowanie samochodu: na płatnym (i jak się okazuje strzeżonym) parkingu brakowało miejsc, więc zastawiając inne, samochód został pozostawiony u parkingowego… wraz z kluczykami (to tak a propos dla fanów teori, że oni tacy siacy, itp). A potem świeżo wyciskany sok z granatów. Hmmm, pychota – kwaśny i z nutą goryczki, ale jakże orzeźwiający. Już wiem, że taka wyciskarka znajdzie się w mojej kuchni.

Pałac ukazuje jak żyło się cesarzom osmańskim – wrażenie zrobiły na mnie między innymi pawilony kuchenne. Podobno samych słodyczy było około 3oo rodzajów… dziennie. Poza tym ciekawa była wystawa klejnotów, skarbów i broni bajkowo ozdobionych złotem i najszlachetniejszymi kamieniami oraz widok na Bosfor i miasto z jednego z tarasów. Zdjęcia pałacu można sobie obejrzeć w necie, a jeszcze lepiej na żywo. Wrzucę tylko fotkę wyrka, którego raczej nie będę miała gdzie wstawić, gdybym takowe sobie kiedykolwiek sprawiła. Chociaż gdyby było mnie stać na takie wyrko, to i wysoki sufit by się znalazł…

Po wyjściu z pałacu kręcę się po okolicy. “Cheaper than yesterday, and now is evening already” – z rozbrajającą szczerością turecki kupiec zaprasza do zakupienia szali w promocji tuż pod murami Hagia Sophii. Robi to bez odpychającej nachalności egipskich naganiaczy, można niezpobowiązująco spojrzeć mu w twarz i się uśmiechnąć. Szal owszem, ładny, ale na razie jestem wściekle głodna. Tu gotowana kukurydza po 1TL, tam prażone kasztany po 5TL/100gr (które i tak najlepsze są na placu Pigalle, więc poczekam na zimę, gdy zmarznięta będę mniej wybredna), a pod stadionem uliczni sprzedawcy oferują podobno najlepsze turkish meat balls w cenie 5-6TL(specjalnie nie tłumaczę nazwy, bo pierwsze, które zjadłam, miały kształt paluszków rybnych). Wszędzie nęcące zapachy, a przede mną jeszcze jazda przez miasto – wiem, że długa, ale na razie po omacku, jakbym miała worek na głowie: dojechałam do miejsca, a nie wiem jak.

Dzisiaj jem w Köşebaşı, gdzie na kolację będzie kebap. Większość miejsc w Turcji, w których warto je jeść, to sieciówki jak ta. Na początku raziło mnie to, ale tu sieciówki nie oznaczają nic złego, a wręcz gwarantują jakość.

Na początek parę “wejściówek”. Zdjęcia ciut gorsze od wcześniejszych, bo wysiadła bateria i poszedł w ruch telefon. Poniżej fındık lahmacun (mała turecka pizza z jagnięcym mięsem mielonym) i içli köfte (kulki nadziewane mielonym mięsem i orzechami).

Przekrojona içli köfte wygląda tak:

Na zimno były üzümlü ıspanak (duszony szpinak z orzechami piniowymi i marynowaną papryką)

abagannuş (tzw. dip z bakłażanu, jogurtu i oliwy)

tulum peyniri (pikantny biały ser).

Do powyższego pide.

Jako główne kebap. I co? Szczena opada, co? Tak właśnie to tutaj wygląda. Zmielone mięsko, to na zdjęciu akurat całkiem całkiem pikantne za pomocą jakiejś pasty z ostrej papryki, która została wmieszana w mielonkę przed uformowaniem i upieczeniem (z grilla). Zawijałam w te cienkie placki – wkładałam widoczną na zdjęciu nieostrą zieloną paprykę i po trochu z każdej przystawki (oprócz tego placka z mięsem i kulki…). Pycha.

A przed, w trakcie i po… wiadomo. Rakı mnie za każdym razem uwala na wesoło, na relaksik. Do wypicia lokalnie, raczej nie działa podobnie w polskich szerokościach geograficznych.


3 responses to “Topkapı Sarayı & Kebap

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: