Rozprawka o rybie

A raczej jak rozprawić się z rybą. Turekca nacja, przynajmniej ta ulokowana przy akwenach, jest rybożerna, więc dba o to, by asortyment nie leżał zbyt długo w ichniejszych karfurach i innych takich. Można kupować bez obaw, wszystko jest świeże, a świeżość jest manifestowana czerwienią wybebeszonych skrzeli.


Tu akurat wystawa przed restauracją.

Standardową usługą jest czyszczenie, filetowanie i nie wiem co jeszcze się z rybą robi. Pójdziesz do sklepu w ciągu tygodnia, gdy większość siedzi w fabrykach albo o poranku w weekendy, gdy relaksują się przy śniadaniu, to dostaniesz wypatroszoną rybę od ręki. Nawet o tym nie myśl udając się na zakupy w godzinach szczytowych. Wtedy najlepiej zacząć właśnie od stoiska rybnego, wziąć numerek, zamówić rybę, powiedzieć co i jak, a następnie udać się na spacer po alejkach. I mimo tego, że chłopak pakujący ryby jest szybszy od twoich myśli, to i tak trochę poczekasz. Jak się jest takim dzikusem z centrum wschodniej Europy jak ja i wszędzie się spieszy, można poprosić o rybę prosto do koszyka i później spędzić z wybranką (rybą) quality time upieprzając nią (rybą) pół kuchni (drugie pół ofiarnie osłaniamy przed usyfieniem własnym ciałem), a potem ją czyścić (kuchnię). Czasowo pewnie wyjdzie na to samo, ale czasami puszczają takie chujowe melodie w tych supermarkietach, że nie wyrabiam. A tutaj dwa razy głośniej. Poza tym, mogę sobie sama poszperać w rybich bebechach i wybrać to i owo (wątróbka, ikra, mlecz, rybi tłuszczyk). I łeb ugotować.

Dzisiaj jednak, gdy moja twarz przypominała poobijaną maskę z szaroburej plasteliny, ciało zbyt długo leżącego w lodówce ziemniaka, a mózg i myśli złożyły papiery o azyl, nadszedł ten dzień, gdy poddałam się i z poczuciem przegranej zgodziłam się na czyszczenie. Sprzedawca nożemy ostrym niczym cięta riposta wujka Staszka odciął połowę głowy, wyciągnął bebechy i naciął brzusio rybuni, zaraz przy pupuni. Wszystko elegancko, rozłożone na trzy ruchy.


Ryba praktycznie zapakowana na tacce. Palamut, czyli bonito, czyli bonito.

Taką torebkę z rybiego brzucha można wypełnić świeżym estragonem i rozgniecionym czosnkiem, wlać trochę oliwy i soku z cytryny. Rybę włożyć do parowara i gotować przez 30 minut. Zjeść, ukryć się pod pierzyną, i poprosić by sen oddalił ten dzień w zapomnienie (nie rybę, była pyszna, para wspaniale przeniosła aromaty przypraw w głąb mięsa).


One response to “Rozprawka o rybie

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: