Reportaż z pola bitwy: przednoworoczna wizyta w tureckim supermarkjecie

Największy ruch jest przy stoisku alkoholowym, jak w kraju nad Wisłą. Poza tym, parę nowych dla mnie szczegółów, które mnie zaciekawiły.


Turek, czyli indyk. Kupują na święta, tzn. nie wiem kiedy jedzą, bo świąt nie obchodzą, ale wszystkie mikołaje, choinki itp. dotyczą Nowego Roku, może i wtedy jedzą indyka.



Niektóre przyprawy, zioła i herbaty – sprzedawane na wagę.


Karczoch już obrany. UPDATE: dopier później w domu, podczas sprawdzania rachunków (tak, często tego nie robię w najodpowiedniejszym momencie, a nawet nie sprawdzam ceny), stwierdziłam, że karczoch poza sezonem jest zdecydowanie za drogi. Osiem małych krążków to 36TL. No, można krążki rozłożyć w czasie, ale komu się chce….


Z ananasem też nie trzeba się męczyć. Obrany i zapakowany.


A to jerzyny i jagody. Skąd ta cena?


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: