Monthly Archives: January 2012

beznamiętnie

bezsenne cienie pod oczami. żółte palce od ścierania korzenia kurkumy.
kiedyś miałam takie od papierosów.
oczy mnie szczypią, bo nie wyjmuję soczewek.
dzisiejsze niedokonania przełożone na jutro. zawsze jest tyle do zrobienia.
rozmawiam ze swoim odbiciem w lustrze. beznamiętnymi słowami sprowadzam je na ziemię.
w ciemnym pokoju oświetlam książkowe literki lampką czołówką. trochę się męczę.


Skok w bok: znaki na ścianach

W prawo lub lewo od głównego szlaku turystycznego.


Skok w bok: okolice Galata Tower & İstiklâl Caddesi


Co na śniadanie

Na normowanym chlebie bita śmietana z miodem – z jakim miodem! Plastry miodu są tu ogólnie dostępne: na targu, w supermarkecie czy też jako składnik wiejskiego śniadania (w domu czy też w restauracji). Zastanawiam się co zrobić z woskiem. Może będę go wypluwać, zbierać i potem lepić świeczki. Albo wcisnę komuś kit.

A propos kitu – ciekawe co się urodzi.


Nieupoważnionym wstęp wzbroniony

W sumie nie ma się co afiszować poza granicami kraju, ale bez przesady z tą autocenzurą… Z resztą, mała strata.


And so snow fell on Istanbul


Ja patroszę, proszę!

Jak już wspomniałam, zwyczaj jest taki, że w tureckich supermarketach sprzedają już wypatroszone ryby. Nie wiem jak na targach, to jeszcze do sprawdzenia. Ja kupuję całe, zwłaszcza te większe, bo cenię wnętrzności: wątróbkę, mlecz lub ikrę.

Zawszę wrzucałam je na patelnię i smazyłam. Tym razem włożyłam do kokilek, polałam oliwą i włożyłam do piekarnika – na samą górę pod grzałkę.

Te ciemniejsze u góry zdjęcia to wątróbka. Poniżej ikra. Moim zdaniem, z przypraw tylko pieprz potrzebny. Czasem dodam kroplę cytryny.