Zakupowych szaleństw ciąg dalszy

Nawet gdy nie kupuję, przechodzę obok stanowiska z rybami i się ślinię.

Nad stoiskiem z zieleniną są zamontowane zraszacze, które się regularnie włączają i nawilżają warzywa. Można nadstawić buzię i też siebie nawilżyć.

A po powrocie do domu można wrzucić robaki na patelnię grill i schrupać. Tzn. z tym chrupaniem to ostrożnie, bo nieostrożni alergicy chrupiący robaki razem z pancerzykami puchną po kilku godzinach i wyglądają jak Fiona.


2 responses to “Zakupowych szaleństw ciąg dalszy

  • pajeczaki

    W naszych marketach nie zaryzykuję zakupu ryby, zresztą wybór międzu pangą a mintajem… więc zazdroszczę😉

    • koszyczek

      Ostatnio leżał taki wielgachny ogon, minimum 30cm w przekroju. Podejrzewam, że to tuńczyk do krojenia na kotlety. Przywiozłam z Polski niechęć do kupowania ryb w marketach, ale zostałam uspokojona, że tutaj nie ma się czego bać.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: