Najadłam się mózgów i wcale nie jestem mądrzejsza

Przejrzałam kilkanaście przepisów i nic one mi nie dały. Albo utopione w sosach, albo wysmażone do nierozpoznania. W ten sposób nie dowiem się jak smakuje mózg. Chociaż jeden przepis mnie zaciekawił, a mianowicie terrine z mózgami i kaczą wątróbką. Ale to zostawiłam sobie na później. Muszę tylko wyszukać jakiś substytut boczku.

Wracając do moich mózgów w mojej lodówce. Obok nich leżały karczochy, ładnie obrane, niczym przecięte w pół czaszki. Zatem podzieliłam mózgi w części pasujące w karczochowe miski i włożyłam do parowaru. W międzyczasie rozdrobniłam ziarna kardamonu i zmieliłam biały pieprz. Przyprawy zalałam oliwą i tą miksturą polałam mózki i karczochy. Do wody w parowarze dodałam 1/8 cytryny.

No cóż, niezbyt piękne, ale nie chodziło mi o wygląd. Mózg konsystencją przypomina wątróbkę rybią, albo mlecz. Dobrze, że położyłam je na tych karczochach, bo te były kruche i kontrastowały z maziowatością mózgów. Za to same mózgi miały przyjemny, orzechowy posmak, który czułam jeszcze długo po zjedzeniu.

Zabobonnie popiłam Żubrówką, którą pragmatycznie zagryzłam żółtym kozim serem (o którym niewątpliwie jeszcze napiszę).


6 responses to “Najadłam się mózgów i wcale nie jestem mądrzejsza

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: