Monthly Archives: February 2012

Niedzielne niby nic

Od kilku miesięcy z pasją kibola kibicuję sobie każdej soboty i niedzieli. Wstaję wcześnie; nie wnikając w szczegóły wcześniej niż gdyby normalnie wstawało się w weekend bez przymusu.

Tylko zapisałam się na kurs języka tureckiego i nawet omlet mi się w półksiężyc układa.

Celem zawsze jest wizyta w łaźni o godzinie otwarcia, czyli 8am. Wystarczy kilka minut opóźnienia i rozpoczyna się gorączkowe rozpatrywanie (przez kolejne kilka godzin) co dalej. I potem dzień się rozłazi, rozmemływa, blebleble, blablabla i człowiek dorabia teorię, że nożeszkurwamać kiedyś w końcu trzeba się rozleniwić. W każdym razie dzisiejszy dzień wziął się i jakoś potoczył; siłownia, sauna, targ, obiadokolacja, derby w knajpie. Z targu chciałam ambitnie wrócić z siatami przez góry i lasy dumna jak matka polka, ale przeszkodził mi w tym czujny taksówkarz: trąbnął, zamachał, poczekał, dowiózł. Już myślałam, że będzie total relaks w domu, miałam tyle planów, a zdążyłam tylko ugotować coś szybkiego, na ząb. Przepis nawiązuje (bardzo luźnie) do miasta Edirne, 2h jazdy za Stambułem. Tam się jada tylko wątróbkę. Tylko. Tak mówią przewodniki. Cienko pokrojone plastry topione w litrach gorącego oleju. Oczywiście jest to na mojej liście to eat, chociaż w domu nigdy nie powtórzę. Ale wykorzystam pomysły.  Np. aby pokroić fajną krowią wątrobę w cieniuchne plastry, należy włożyć ją do zamrażalki i wyjąć gdy będzie na tyle twarda, by wygodnie krajać. Grubego pora też siekam w cienkie plastry. 

Rozgrzewam olej, wrzucam mielony kumin

 i suszoną paprykę, po około 30 sekundach dodaję plastry wątroby. Są cienkie, prawie jak papier (pisałam wcześniej, że przesadzam?), więc szybko się smażą. Dlatego po 2 minutach dodaję pora. Po 1 minucie zalewam białym winem. To się mocno smaży na ostrym ogniu, a ja w międzyczasie kroję ser w drobną kostkę, kupiłam go dzisiaj na targu, podobno jakiś sezonowy. Nichuchu nie wiem jak opisać smak sera, ale idzie to jakoś tak: jest prawie żółty, miękki, nóż w nim grzęźnie podczas krojenia. Nie za słony, jeszcze nie żółty, a już z aromatem ementalera, pikantny. Pod wpływem temperatury rozpuścił się zupełnie tworząc wspaniałą bazę sosową. Jeszcze szczypta (mniejsza lub większa) białego, mielonego pieprzu.

Poza tym, polecam dzienną porcję wiadomości: Atatürk Daily.

Advertisements

Alleluja!

Drodzy Państwo, Szanowna Mamo, stara krowa będzie uczyć się nowych sztuczek. Czyli szczekać. Nareszcie uruchomili weekendowe kursy języka tureckiego dla początkujących i przez następne trzy miesiące będę wkuwać tureckie podstawy.

Z tej okazji kupiłam na placu Taksim mokrego hamburgera, czyli islak hamburger. Wygląda obrzydliwie i tak też smakuje. Rozmiękczona gąbczasta bułka, jakiś dziwny pomidorowy sos i do tego kotlet mielonego mięsa, po którym przez kolejną godzinę odbijało mi się kminkiemkUminem. I trochę ciężko mi się napod sercem zrobiło… Jest tam kilka budek, które to coś sprzedają, ale podobno najoryginalniuchniejszy jest w tej o nazwie Kizilkayalar.

I żeby nie było, że ściemniam

Poza tym, polecam dzienną porcję wiadomości: Atatürk Daily.


O poradach z internetów

Wiadomo: jak trwoga, to do googla. A tam taaaaakie bzdury. Ale nie o mnie miało być.

W mojej nowej kuchni same braki (obiecuję, nie będzie tylko o mnie). Np. młynka do pieprzu/przypraw brak (pieprz na razie mam w tych jednorazowych), nie dorobiłam się też moździerza. Radziłam sobie jakoś domowymi metodami, ale pomyślałam, że są mądrzejsi – może ktoś wymyślił coś prostrzego. Googlam i proszę, jeden z pierwszych wyników brzmi jak to, czego szukałam. Poniżej cytuję wybrane fragmenty.

[…] our mortar was missing! How on earth were we supposed to grind spices without a spice-grinding machine or a mortar and pestle?

Z zapartym tchem czytam dalej.

The solution is super simple, something that you can do at home! To find out what we did, read more.

oK! oK!! Czytam dalej!!!

Most kitchens have a black-peppercorn hand grinder. We removed the black peppercorns and filled the grinder with toasted cardamom seeds.

WTF?!

To ensure that the spices end up in the grinder pour them into a small measuring cup.

Nożeszkurwamać…

Next grind the seeds onto the lamb as you would black pepper. This technique can be used with other seeds or spice blends.

No tak, ktoś sobie jaja robi, a ja się niepotrzebnie napalam. Bo to nie jest prawdziwa porada jak sobie poradzić bez młynka/moździerza. Na pewno nie. Z myślą o innych poszukiwaczach umieszczam moją metodę.

Poza tym, polecam dzienną porcję wiadomości: Atatürk Daily.


Dziwne

Sprawdzam od wczoraj, ale ciągle tak samo. To niemożliwe. Chyba zepsuł się outlook, nie ma innego wytłumaczenia. Nie ma. Tak sobie teraz myślę, że to można to zastosować jako sposób na systematyczne przygotowywanie zwalnianego pracownika do utraty pracy.

Poza tym, polecam dzienną porcję wiadomości: Atatürk Daily.


Co na śniadanie

Zielony baton.

Poza tym, polecam dzienną porcję wiadomości: Atatürk Daily.


Biurowe bujanie w obłokach

…gdyby tak o moją fabrykę zahaczył…

Poza tym, polecam dzienną porcję wiadomości: Atatürk Daily.


Po sąsiedzku

Pierwszy raz natknęłam się na uliczny targ w drodze do pracy, gdy na mojej drodze pojawiła się ekipa ustawiająca stragany, namioty i towar. Każda dzielnica ma swój targowy dzień, to może być poniedziałek, wtorek, środa… ok, you get the idea…. w mojej dzielnicy jest to niedziela, ufff! Przypomina trochę nasze targi, też sprzedają różne badziewia. Ale poza tym, warzywa i owoce taniej niż w marketach. Nie będę porównywać jakości, bo jeszcze się na tyle nie znam. Jedno jest pewne, nie ważne czy z supermarketu czy z targu, smak tutejszych warzyw i owoców jest tak intensywny, że gdy pierwszy raz ugryzłam marchewkę, to się zastanowiłam co z nią nie tak. Z takich mini ciekawostek: ziela angielskiego nie znalazłam w żadnym sklepie, a na targu sprzedają po 70TL/kg; kaszy gryczanej nigdzie nie znalazłam, nawet na targu. A oto fotki.