Co słychać?

Zapisałam się na siłownię. Bo.

Ta pozornie prozaiczna czynność przerasta mnie nawet nie ze względu na barierę językową, bo dziewczyna władała angielskim na tyle, by się dogadać co do prostej transakcji. No właśnie, prostej. Nieprostej. Ja, po mojemu, podnoszę słuchawkę, dzwonię i pytam o cenę. Jak jest ok, to sprawdzam warunki i się zapisuję. Jak nie, to dziękuję i szukam dalej. Tutaj nikt ceny przez telefon nie poda. Przychodzisz, wymieniasz uściski dłoni, zakładasz szpitalne papcie i zasuwasz na wycieczkę. Po kilku minutach już wiesz, że Cię na pewno nie stać albo nie lubisz, ale brniesz dalej, bo tak przystoi. Nożeszkurwamać, nie mam czasu na te uprzejmości. I potem jeszcze siedzenie w biurze, przedstawianie promocji, opcji, planów ratalnych, sraty taty. Uwaga, w ofercie są abonamenty na 10 lat i to nie jest coś dziwnego. Uśmiecham się ładnie, wpycham kartę z ofertą złożoną niedbale w cztery do plecaka i wycofuję się rakiem (a nie dawałam wiary w horoskop…). Tak jest wszędzie. Pytam o cenę zabiegów kosmetycznych, ale muszę przyjść i pogadać, ponegocjować, itp. Nie umiem, nie potrafię, nie lubię. Nie chcę. Albo boję się otwarcia siebie na interakcję z ludźmi. Faktem jest, że łatwiej i wygodniej jest sprawdzenie cennika na stronie http://www.  Człowiek pracuje od rana do wieczora i poświęcenie godziny na potencjalnie bezowocne dyskusje wydaje się być czymś kompletnie bezsensownym. Ale gdy obserwuję te rozmowy (bo chyba jest to jasne, że nie jestem tutaj samodzielna – co boli podwójnie) pełne luzu i uśmiechu, ale też zauważalnej nuty negocjacji, to tak sobie myślę, że tak właśnie utrzymuje się dialog między nieznajomymi. Rozmowy nie są czymś nienaturalnym, z sytuacji mniej lub bardziej przyjaznych można wybrnąć bez większego konfliktu. Na razie czuję lekką zazdrość, że tak nie potrafię, że jestem spięta, że chę zapytać ile usłyszeć minimalistyczną odpowiedź bez następujących pytań i zachęt. To się chyba nazywa asertywność, że mogę porozmawiać i grzecznie podziękować, jeżeli nie jestem zainteresowana. Coś, co myślałam, że nie jest mi obca. Duh!

Poza tym, polecam dzienną porcję wiadomości: Atatürk Daily.


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: