Po sąsiedzku

Pierwszy raz natknęłam się na uliczny targ w drodze do pracy, gdy na mojej drodze pojawiła się ekipa ustawiająca stragany, namioty i towar. Każda dzielnica ma swój targowy dzień, to może być poniedziałek, wtorek, środa… ok, you get the idea…. w mojej dzielnicy jest to niedziela, ufff! Przypomina trochę nasze targi, też sprzedają różne badziewia. Ale poza tym, warzywa i owoce taniej niż w marketach. Nie będę porównywać jakości, bo jeszcze się na tyle nie znam. Jedno jest pewne, nie ważne czy z supermarketu czy z targu, smak tutejszych warzyw i owoców jest tak intensywny, że gdy pierwszy raz ugryzłam marchewkę, to się zastanowiłam co z nią nie tak. Z takich mini ciekawostek: ziela angielskiego nie znalazłam w żadnym sklepie, a na targu sprzedają po 70TL/kg; kaszy gryczanej nigdzie nie znalazłam, nawet na targu. A oto fotki.


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: