trochę o pawiach i nadrabianiu zaległości

Co niedziela, na parkingu za supermarketem, ustawiają się ludzie z Kastamonu (nazwa dumnie widnieje na banerze, ale pamiętam jedynie, że na K, sprawdzę i uzupełnię w przyszłą niedzielę). Sprzedają sery własnej roboty, mleko i jogurty niepasteryzowane (kozie i krowie), jajka, warzywa, kasze, makarony itp. Mnie głównie zainteresowało mleko. Nie znam się na przetwarzaniu mleka, nie wiem czy skoro niepasteryzowane, to prosto od krowy czy jednak przechodzi jakąś obróbkę. Moje umiejętności lingwististyczne pozwoliły jedynie potwierdzić, że mleko nie jest pasteryzowane. I pozwoliły również na zaliczenie całkiem sobie przyzwoitej wpadki. Od razu zdradzę, że koza to keçi (keczi), a ja facetowi wyraźnie i powoli i z lekka już podirytowana (no bo Turek i tureckiego nie zna) powtarzam, że chcę mleko keçe (filc, pilśń) i specjalnie uważam, by wymawiać ç (cz) a nie c (dż), więc o co mu chodzi, skąd ta durna mina. W końcu jakaś babka zlitowała się nade mną i powiedziała po angielsku, że to co mówię to nie koza. W każdym razie, mleko na wspomnianych straganach jest sprzedawane w butelkach po wodzie mineralnej. Taaa, też mi to podejrzanie wyglądało i tak się czaiłam co niedziela przez parę tygodni. Ale widzę, że ludzie kupują, stoisko podobno od dawna funkcjonuje, więc no risk no fun (lekarzy tu linczują za pomyłki w sztuce, to sprzedawcy mleka za podtrucie by też raczej nie oszczędzili). Gdy pierwszy raz kupiłam, wsadziłam butelkę do lodówki i zapomniałam na parę dni. Tak, tak, drogie dzieci. Pewnie stało się to co z mlekiem stawianym na kredensie przez moją babcię (dawno temu, w ubiegłym wieku). Zsiadło się, biedaczysko. Trochę spanikowałam i muszę wyznać ze wstydem, że wylałam do klopa. Kolejne podejście miało miejsce w ostatnią niedzielę. Tym razem od razu zajęłam się mlekiem (krowim, filcowo-pilśniowego nie było). Najpierw spróbowałam na łyżeczce i mało pawia nie puściłam. Generalnie nie lubię mleka i do dziś mam koszmary związane z tym smutnym etapem mojego życia, gdy mama z tatą zdecydowali, że dla mojego zdrowia zacznę pić ciepłe mleko z rozpuszczonymi drożdżami. Etap ten nie trwał długo, po kilku spektakularnych pawiach miałam spokój (albo może jednym, w każdym razie przyjmijmy tę wersję, jest bardziej dramatyczna). Nie wspominając o kożuchu – odruch wymiotny na samo wspomnienie. Dlatego nie dziwne, że właśnie nastąpiła taka, a nie inna reakcja. Konsystencja mleka była oleista, smak intensywny i w niczym nie przypomina białej wody w kartonach. Trochę mnie to przytłoczyło, ale wypłukałam usta, popiłam winem i byłam gotowa do dalszej akcji. Jakiś czas wcześniej kupiłam tülbent, czyli cienką bawełnianą chustę noszoną przez tureckie kobiety, głównie na wsi. Samo słowo tłumaczone jest jako muślin albo etamina… Ok, o produkcji sera nie będę się rozpisywać, bo można sobie przeczytać tutaj. Bazę wykonałam, jestem zadowolona, w przyszłości będę eksperymentować ze smakami. I koniecznie z koziego mleka.

prosto z garnka

chyba nawet pełnej godziny nie wisiało, pardąsik za tło…

i sam ser, w połowie zeżarty

Ten płyn, który zebrał się w misce, to oczywiście serwatka. Podobno kiedyś piłam gdzieś tam na wsi, nawet całkiem niedawno, w sensie parę lat temu, ale nie pamiętam. Ta tutaj wyszła rewelacyjna. W związku z dodaniem cytryny do mleka, oczekiwałam dosyć kwaśnego smaku, ale ten jest delikatnie wyczuwalny, mniejwięcej jak w maślance. Jest odrobinę bardziej gęsta niż woda i ma naturalną słodkość. I nie pachnie zbyt ładnie. Francuskie pieski zatykają nosy albo z góry dziękują pięknie za poczęstunek, ale nie. Wypiłam trochę ciepłej i trochę zimnej i za każdym razem byłam zachwycona. Zdecydowałam, że wykorzystam ją do pieczenia farinaty. Trochę jest z tym pierdolenia, bo trzeba zmielić ciecierzycę na mąkę (jeżeli sie jej nie kupi). Dotychczas przesypywałam ziarna (w sensie ziarna grochu) prosto z opakowania do młynka, ale następnym razem najpierw przyrumienię lekko w piekarniku. Link do przepisu podałam, więc nie będę przytaczać co i jak. Powiem tylko, że raz sypnęłam tyle pieprzu, że czkawki dostawałam przy każdym przełknięciu, innym razem zrobiłam z serem (znowu kozi gouda, ale się nie polubili – ciecierzyca i ser), innym razem z kuminem i płatkami ostrej papryki (dotychczas najlepsza kombinacja). Tym razem, zamiast wody wlałam właśnie serwatkę (ziarna czarnuszki, sól, odrobinę ostrej paprywki wędzonej w proszku i kilka kropli Tabasco chipotle). To był strzał w dziesiątkę. Farinata robi się bardziej delikatna, a intensywny smak ciecierzycy z lekka zpacyfikowany. Tyle, że chyba wyczuwam zapach siana, trawy, a może to obórka? Czyli wróć do uwagi dla francuskich piesków. Papryki ładnie smakowo dopełniają. Piękę w 200 stopniach, aż zbrązowieją brzegi. Środek wygląda zakalcowo gdy jeszcze ciepła, ale to nie przeszkadza. Po wystygnięciu przyjmuje odpowiednią konsystencję.

Poza tym, dodałam serwatkę do zapiekanki warzywnej a la quiche, tyle, że bez spodu. Zapiekanka była z zalegających w lodówce warzyw (por, groszek, szparagi) i z dodatkiem… tak, koziego gouda. Zaoczczędzę Wam widoków.

I co jeszcze… aha. Kolejne podejście do placków z cukinii (też zalegającej). Za każdym razem kombinuję jak to bez mąki załatwić, ale tylko na jajku, nawet gdy sok jest dobrze odciśnięty (wypijam), ciasto jest zbyt miękkie i nawet przy smażeniu się z lekka rozpada. Tutaj z jajkiem, kuminem i ziarnami kolendry. Te ostatnie z lekka zdominowały smak, bo niemielone. Tak, moździerza nadal się nie dorobiłam. Pojechałam nawet do tego szwedzkiego magazynu, żeby kupić taki jak w PL – porządnie wykonany, z rowkami na ściankach, solidny ( a w moim przypadku to istotne), ale nie mieli… smutek i żal mję wtedy ogarnął bezgraniczny. Plus tego taki, że placki były bardzo puszyste i delikatne. Niemniej, będę próbowała z różnymi rodzajami mąki. Mam już kukurydzianą i ryżową.


2 responses to “trochę o pawiach i nadrabianiu zaległości

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: