zaczarowane dźwięki anatolii

Powoli, bardzo powoli dogrzebuję się do tureckiej sceny alternatywnej – troszku z lenistwa, troszku przez jeszcze obecną barierę językową. No i mieszkanie na azjatyckim Ursynowie też nie pomaga…

Ale proszę, trafił mi się tutaj taki okaz, nazywa się Baba Zula – grupa, która grała na Nowych Horyzontach.

Facet śpiewający i grający na gitarze był ubrany jak hipisowski Gandalf, cały na kolorowo. Miał duże okulary słoneczne i równie duży nos. Raz czy dwa, podczas grania, stanął na stoliku z kółkami, który to stolik pchał chłopak przez rozbawiony tłum.

Była też tancerka brzucha (podobno nienajlepsza, ale ja się nie znam), połykaczka miecza wieszająca sobie wieszak na dziurze w języku. Był też syn perkusisty, chyba nawet nie miał 10 lat, ale jak z ojcem uskutecznił duet na djembach, to na taki dziubek, że nie było ch… we wsi. Widownia szalała. Trochę mi to przypominało podróżującą trupę cyrkowo-artystyczną z dawnych czasów.

No i dźwięki. Tureckie (niektóre jak z wiejskich wesel), psychodeliczne, rockowe – nie dało się ustać w miejscu. Czasem zamykałam oczy i bujałam się do muzyki, ale zaraz otwierałam, by patrzeć na ten kolorowy pokaz.

Podsumowanie: wyszlam z opuchniętymi bębenkami, wytańczonym ciałem i roześmianą gębą.


2 responses to “zaczarowane dźwięki anatolii

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: