plany śmany

Miałam dzisiaj przebiec z Azji do Europy. Miałam też wczoraj odebrać pakiet startowy. Miałam. Ale nie odebrałam. Tak, moja wina. Nie doczytałam zapomniałam, mimo przeczytania całego regulaminu. Ale co to za zwyczaj uniemożliwienia odbioru pakietu startowego w dniu zawodów…

Poszłam do kina, żeby się trochę schować przed światem. Najpierw na Rhino Season, ale tylko na chwilę, bo się okazało, że film jest w języku perskim z tureckimi podpisami. Tak, moja wina. Nie sprawdziłam. Ale kto by pomyślał, że film z angielskim tytułem może być zupełnie nie po angielsku…

Na szczęście miła pani w kasie bez zawahania wymieniła mój bilet na Frankenweenie. Film w 3D, czarnobiały. Fajne okulary dawali, chociaż ni tamtaramtam nie dało się ich wyczyścić, smugi zostawały. Najlepsze efekty dawało przeczyszczenie torebką foliową, z której je wyjęłam. Poza tym: mnóstwo miejsca na nogi, fotele wygodnie, fajnie się w nie zapadało, oparcie lekko odchylało się do tyłu. Przed kompletnym wyluzowaniem ciała i umysłu poprzeklinałam trochę, bo nikt nie pomyślał, że np. ja nie chciałabym się wygodnie oprzeć.

Film był fajny, lubię Burtona i jego stworki. Głos damski tym razem przypadł Winonie. Podobnie jak z Edwardem, negatywnym bohaterem była ciasna amerykańska suburbia. Spodobał mi się wybór nazwiska dla zgorzkniałego i rozczarowanego realiami tejże amerykańskiej suburbii nauczyciela chemii albo biologii albo fizyki albo w skrócie science: Rzykruski. Trochę zbił mnie z tropu mcdonaldski disneyowski zamek na początku. A na końcu się poryczałam. Najchętniej poszłabym była na kolejny film, żeby jakoś temu dniu uciec, ale nie było już nic ciekawego.

Potem poszłam na targ, kupiłam niepasteryzowane kozie mleko i nauczyłam gnoja, że forty to nie dwadzieścia. Za tydzień nauczę go, że kozie, to nie to samo co, kurwa, krowie. W każdym razie zrobiłam na ten tydzień ser z tego mleka, bo nie poszłam na ten inny targ na który chodzę, gdy nie wagaruję.

Poza tym znalazłam fajny przepis na jakąś tam kanapkę i spodobał mi się sposób pieczenia pomidorów. Autor radzi, by po przekrojeniu pomidora lekko wycisnąć z niego soki i wydłubać pestki. Ale gdzieś też przeczytałam, że pestki dają umami. Zatem pestki zostawiłam, a plotki nie weryfikowałam. W każdą połówkę wcisnęłam też po ząbku czosnku. To mój wkład w ten przepis. A według oryginału, na blachę należy wylać sporą ilość oliwy (ta ilość na zdjęciu to już z tym co popuściły pomidory, więc wystarczy połowa tego co widać), ułożyć gałązki tymianku, a na nich połówki pomidorów. Posolić, popieprzyć i włożyć do piekarnika na jakieś 2h przy temperaturze 130°C. Co jakiś czas wyjmować z piekarnika i polewać wystające pomidory sosem. Gdy zobaczyłam, że sos bulgocze, zmniejszyłam temperaturę do 100°C. Nie trzeba się bać większej ilości oliwy, bo później sos i pomidory można rozdzielić na różne potrawy i wtedy już nie wychodzi tak dużo. Np. na razie zrobiłam na kolację grzanki. Zamiast masła użyłam właśnie tego czosnkowego, tymiankowego, pomidorowego, oliwnego sosu: delikatnie umoczyłam w nim jedną i drugą stronę chleba i podpiekłam też z dwóch stron w piekarniku. Potem rozsmarowałam po jednej połówce pomidora z mięciutkim, upieczonym czosnkiem, posypałam parmezanem i jeszcze raz włożyłam do piekarnika by roztopić ser. Super sprawa z tymi pomidorami. Tyle opisywania, a w rzeczywistości to żadna robota.

PS Zrobilam też pesto z przepisu, załadowałam do tacki na kostki lodowe i zamroziłam.

PPS Pobiegnę w przyszłym roku, bo mi właśnie rząd turecki przedłużył pozwolenie na pracę na kolejne dwa lata. Tzn. jeżeli mi przedłuży też pozwolenie na pobyt, ale o tym dowiem się jutro.


8 responses to “plany śmany

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: