the fall

Most of Pamuk’s novels have mined Istanbul’s romantic state of decay, its unique end of empire melancholy, which – even in its crudeness – has always been ripe for a novelist or poet of his sensibility. Still, it’s rather less clear what he would make of the crass “Dubaization” of the city’s countless multi-million dollar housing projects; or the prospect of its proliferating Disney-fied urban regeneration projects, (as well as the emptying out of the inconvenient poor from these “regeneration areas”); or the almost daily opening of hollow and brightly-lit new shopping malls in fake “historically recreated” neo-Ottoman buildings. Unfortunately for souls like Pamuk, it is these far less poetically-inspiring phenomena that are increasingly coming to define life in the 21st century Istanbul. This book should perhaps therefore be read as a somber eulogy for a disappearing Istanbul of the past century – the melancholy of the modern-day shopping mall is something very different to the melancholy described here.

IMG_5508_1


8 responses to “the fall

  • romeksamolot

    Jak wszędzie, a Pamuk w USA i tak.

  • zeen


    mam nowy przekład:

    Moja wolności tak chciałem stracić cię
    Najdroższy mój talizman
    Lecz ty na moment nie opuściłaś mnie
    Bym mógł się stać mężczyzną
    W tę grudniową noc już
    Miałem wyciągnąć nóż
    I do celi z nim iść
    Zamiast krat był mój brat
    Oni wzięli mnie i
    wyrzucili za drzwi!

    Moja wolności wciąż toczę z tobą bój
    W moim samotnym gniewie
    Choć nim nie jestem, błazeński noszę strój
    I się wyrzekam ciebie
    Goni mnie głośny śmiech
    Ludzi złość, że z nich kpię
    W mej wędrówce przez czas
    Mnie nie złamie ich śmiech
    Kto się śmieje już zdechł!
    Nie dostąpi mych łask

    Moja wolności zawiodłaś srodze mnie
    Nie opuszczając wcale
    Tak od trzydziestu lat się czuję źle
    Że wtedy dupy dałem
    Muszę dziś krzyczeć wciąż
    Żem bojowy jest mąż
    Chociaż żony mi brak
    Na sztandarze dziś mam
    Odkąd zostałem sam
    Jasny trafia mnie szlag!

    Moja wolności ty ciągle ciążysz mi
    Bardziej niż byle krata
    Ci co siedzieli są dzisiaj na mnie źli
    Że wciąż wspominam brata
    Oni tam w cieple gdy
    Byłem wolny i zły
    A zostałem z tym sam
    Niechaj dowie się świat
    Jak mnie boli mój brat
    Zamknę nim wszystkim pysk!

  • koszyczek

    Działa. Fajne. Embedy to jak się link pokazuje jako okienko.

  • zeen

    Słowo wyjaśnienia:

    Dawno temu Jonasz Kofta przełożył – napisał i zaśpiewał tę pieśń – jest na YT.
    Zainspirowany odległymi dla Ciebie polskimi sprawami – wywiadem J. Kaczyńskiego, w którym konfabulował o swej opozycyjnej działalności, wyrażając głęboki żal, że go nie internowano w stanie wojennym i twierdząc, że internowani mieli łatwiej od niego, który drżał w obawach
    i strachu – skrobnąłem – korzystając z tekstu Kofty.
    To miał być żart, ale chyba nie w tym miejscu umieściłem…

  • manonegraa

    Zeen,też o tym fakcie 🙂
    Mróz był okrutny i śniegiem wiało,
    Mama mu niosła ciepłe kakao,
    On w szafie siedział, bibułę czytał,
    Na generała zębami zgrzytał.

    Jechały “suki”, jechały tanki,
    Mama mu z kawą nosiła dzbanki,
    On się do walki wielkiej szykował,
    Więc pistolecik swój przygotował.

    Strategię tworzył i kreślił plany,
    Wiedział, że wielkie nadchodzą zmiany,
    Czytał i pisał, pisał i czytał,
    Czasami mamę o coś zapytał.

    W zarysach tworzył grupy oporu,
    Pochodnie ściągał aż z Ekwadoru,
    Tworzył nocami i tworzył dniami,
    Mama chodziła z naleśnikami,

    Niosła banany i czekoladę,
    I z rodzynkami pyszną roladę.
    Niosła mu szynkę, niosła kiełbasę
    I lukrowaną przepyszną masę.

    Mama mówiła : – Nie wierz nikomu
    Więc on ulotki rozrzucał w domu
    Okna zasłonił, zamek zasunął
    I na tapczanie walczył z komuną

    Jarka nie wzięli do internatu
    Całą więc sławę zawdzięcza bratu
    A że podobni do siebie byli
    Wielu do dzisiaj ich z sobą myli

    Jarek domowe przyjął zadanie
    Czołgi rozstawił se na tapczanie
    Sam stanął z prawej, z lewej – wiadomo
    Naprzeciw Jarka stanęło ZOMO

    Rozpoczął starcie wznosząc okrzyki
    Mama zabrała mu żołnierzyki
    Ale spokojnie, jest na to rada
    Kiedyś tę walkę IPN zbada.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: