przepraszam, którędy do…?

Pierwszy raz zaproponował mi kolega z fabryki. Zgodziłam się, spróbbowałam. Mówił, że będzie mi dobrze, że zasmakuję. Nic nie poczułam. Ale ciągle mnie kusiło, mimo że nie widziałam w tym sensu. Ostatnio znów wzięłam. Już w trakcie poczułam rozczarowanie: zrobiłam to wbrew sobie i znów bez satysfacji. Odwróciłam się do kolegi i wyszeptałam: nie lubię.

– Aaa, bo prawdziwego Iskendera należy jeść w Bursie.
No jak tak, to tak. Zatem jadziem na Bursę, panie Zielonka!

Bursa jest oddalona o 230km od Stambułu. Ale drogę można skrócić o jakieś 100km ładując samochód na prom. W międzyczasie (około 30 minut) pić herbatę i przekąsić małe Conieco.

IMG_6005_1

W Bursie deszcz. Leje. Wszystko szare, bure, niewyraźne. Uciekam przed kroplami i mężczyzną, który bierze mnie za dziennikarkę i prosi o zrobienie i opublikowanie zdjęć syna chorującego na raka.

IMG_6006_1

Zostawiam centrum handlowe za sobą. Przechodzę przez ulicę, idę w lewo, przy billboardzie skręcam w prawo i wchodzę do ciasnej restauracji Uludağ Kebabçısı Cemal & Cemil Usta. Dzisiaj to już sieć, ale pierwszy lokal został otwarty w dzielnicy Eski Garaj i nie traci na popularności. Jest tu tłumnie i gwarno, na ścianach wiszą zdjęcia sław odwiedzających to miejsce. Wciskam się między lodówkę z napojami i mały stolik, na który za chwilę wjeżdżają ogórki kiszone, fermentowany sok winogronowy şıra i słynny Iskender.

IMG_6015_1

Moje stambułskie doświadczenie z Iskenderem to rozmoczone mięso i kawałki chleba w bezpłciowym sosie pomidorowo-jogurtowym. Natomiast tutaj, w Bursie, zupełnie co innego. Pierwsze doznanie to zapach masła (z 60% koziego i 40% krowiego mleka) i już jestem w niebie. I dalej: widzę soczyste plastry mięsa, na nim spienione masło, pod mięsem gruba pita, obok jogurt, papryka, pomidor. Mięso i pita są lekko chrupiące na brzegach; dodaję jogurtu dokładnie tyle, na ile mam ochoty. Wszystko ma swoją konsystencję, odrębne smaki. Od stołu do stołu zaczyna krążyć facet z patelnią, a w niej skwierczy spienione masło. Masła? Proszę. Maczam chleb i mięso w maślanej kałuży. Trzeba będzie to rozchodzić.

Wizyta w Bursie ma przede wszystkim charakter kulinarny, ale przy okazji zaliczam dwa słynne meczety, spowity mgłą park z licznymi otwartymi i zarazem pustymi restauracjami oraz sporo spacerowania pomiędzy.

g

Bazar sprzedawców ręczników. Podobno Bursa z nich słynie.

h i j v

Gdy docieram do Ulu Camii, akurat zaczyna się modlitwa. Siadam na dywanie i czekam. Mam dużo czasu na podziwianie wielkich kaligrafii na ścianach meczetu. Gdy marzną mi stopy i nos, przypomina mi się relacja innego podróżnika, który w przy okazji zwiedzania schronił się tutaj przed letnim upałem.

a

Ulu Camii: wejście/wyjście.

b

Czarnobiała stylizacja Ulu Camii.

c e f d

W Yeşil Camii jestem tylko ja i medytujący turysta z plecakiem. Jest cicho, spokojnie, kolorowo. Uwielbiam meczety; zdejmowanie obuwia, chodzenie po dywanie, siadanie po turecku i fantastyczne dekoracje pozbawione cierpienia i męczennictwa – to wszystko, mimo równie ścisłej etykiety, odejmuje tym miejscom kościelnego nadęcia.

k

Yeşil Camii albo inaczej meczet Mehmeta I z 1419–1421.

s

W tle Yeşil Türbe, czyli Zielony Grobowiec.

t

Ten z czapką to Mehmet I. Więszkość kafelków to nówki sztuki zastępujące te, które uległy zniszczeniu podczas trzęsienia ziemi w 1855.

l m n o p q r u

Dzień nie byłby kompletny bez deseru. Z ciężkim sercem rezygnuję z kupna fantastycznej śmietany, która oznaczałaby kilka bardzo kalorycznych śniadań. Może następnym razem.

IMG_6095_1

To brązowe po lewej to Kazandibi (Dno Garnka), coś w stylu budyniu. Na prawym talerzu z orzechem to Bülbül Yuvası (Gniazdo Słowika) i w środku nadziewane orzechami. Za nim ten mały brązowy kwadracik to Baklava (Baklawa). To zielone – nie pamiętam, ale w stylu baklavy z pistacji i z wcześniej wspomnianą śmietaną.

Poprzez paskudną pogodę przebija urok Bursy i już robię plany na wiosnę. W pobliżu wznosi się góra Uludağ, z której bije słynna woda mineralna zasilająca łaźnie w starej dzielnicy Çekirge, w której na pewno rzucę się w wir emeryten party.


2 responses to “przepraszam, którędy do…?

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: