pogrzeb

Parę miesięcy temu zmarł młody chłopak pracujący w mojej fabryce. Miał 34 lata, właśnie był w podróży poślubnej. Miałam kilka dni wolnego, dostałam sms z tą informacją. Moi współpracownicy byli wstrząśnięci. Fabryka zorganizowała autokary (te, które na codzień transportują nas między domem i pracą), ludzie pojechali na pogrzeb.

Kilka tygodni temu, podczas jednego weekendu, dwoje znajomych z fabryki straciło swoich bliskich. O ich śmierci dowiedziałam się jeszcze w niedzielę z sms-u od znajomego. Następnego dnia, w poniedziałek, do wszystkich w naszym zespole został wysłany email:

Przyjaciele,
Niestety, otrzymaliśmy złe wieści o śmierci dwóch osób.

H. stracił wczoraj mamę.
P. straciła dziś babcię.

Dzielimy ból z naszymi przyjaciółmi i życzymy miłosierdzia boskiego i cierpliwości ich krewnym i bliskim.

Nie wytrzymałam. Mówię do mojego tureckiego łącznika: sorry, ale te sms-y i rozmowy zaczynające się od “słyszałeś/aś?” wydają mi się pogonią za sensacją, plotkowaniem i po co ten mail w ogóle?”

Nie, nie. To szczere współczucie, troska i chęć wsparcia w trudnych momentach. Informacja idzie “w świat”, by ludzie wiedzieli i byli wyrozumiali, że taki i taki właśnie doświadczył tragedii i może sobie nie radzić z obowiązkami lub mieć problemy w kontaktach z innymi.

Dzisiaj rano zadzwonili z fabryki. W nocy zmarła mama A. Dzisiaj o 2:30pm – dokładnie 12h od śmierci – jest pogrzeb. Jedziesz? Jadę. Znalazło się dla mnie miejsce w samochodzie, dla reszty został podstawiony autokar. Pojechaliśmy do oddalonej o 60km miejscowości nad Morzem Czarnym, w którym dawniej mieszkała mama A.

Trumna z ciałem leżała przed meczetem na specjalnym stole, zadaszonym na wypadek niepogody. Czuwał przy niej jeden z synów i przyjmował kondolencje. Stałam na ulicy z tłumem, szukałam wzrokiem A. Nie podeszłam do jego żony, która ze spuchniętymi i czerwonymi oczami witała przybywających. Co chwila ktoś ją obejmował, dodawał otuchy.

Po pewnym czasie przybyl A. i imam i uroczystość się zaczęła. Mężczyźni ustawili się w równych szeregach centralnie do trumny, a kobiety tak samo z boku. Imam recytował modlitwę, a tłum odpowiadał. Rozumiałam jedynie amin i Allahu Ekber. Wcześniej zakryłam włosy szalem, jak większość kobiet, na znak szacunku.

Po zakończeniu modlitwy synowie i inni mężczyźni przenieśli trumnę do samochodu. Tyle osób chciało pomóc, że w pewnym momencie bałam się, że trumna się zsunie i spadnie na ziemię. Zauważyłam, że wieko trumny było luźne i unosiło się trochę pod naporem rąk. Wszyscy pojechaliśmy na cmentarz. Po drodze jeden z moich współpasażerów z lekkim zdumieniem popatrzył na mnie i moją zakrytą szalem głowę: wyglądasz jak turecka dziewczyna.

Na cmentarzu ludzie spieszyli się by stanąć jak najbliżej grobu. Groby na tym cmentarzu nie były rozdzielone alejkami jak np. na polskich cmentarzach, dlatego przedostawaliśmy się po niskich murkach okalających otaczające groby. Przez chwilę osłupiałam obserwując ten bieg, ale nikt się nie przejmował, chociaż zwracano uwagę, by nie deptać po grobach. Ciało owinięte w materiał zostało wyjęte z trumny i złożone w grobie. Materiał zawiązany na czubku głowy został lekko poluzowany. Po bokach ciała usypano na jego wysokość ziemię; następnie nad ciałem ułożono pod skosem, w poprzek grobu deski i zasypano ziemią. Wcześniej imam i zebrani odmówili jeszcze raz modlitwę.

I koniec. Rozeszliśmy się do naszych samochodów i odjechaliśmy.


8 responses to “pogrzeb

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: