jak uratowałam dzień

Miejsce: łaźnia turecka, czyli Çinili Hamam w Üsküdar
Kto: moje dwie towarzyszki (amerykanka i kanadyjka), nieznajoma, ja
Czas: zbieramy się dowyjścia po kilkugodzinnym pobycie w łaźni
 

Nieznajoma wyraźnie poruszona, dramatycznie dotyka swoją twarz, ukrywa policzki: Sory, plis ju hew to help me! Du ju hew lołszyn… lołszyn… makijaż?
Ja grzebię w plecaku i rżnę głupa: Sure. Where are you from?
Nieznajoma: Poland.
Ja wręczając pojemnik z podkładem: Proszę.
Nieznajoma zaskoczona, ale z wyraźną ulgą: Och, no proszę, niespodzianka, bo my tak wyszłyśmy z domu i zupełnie zapomniałyśmy…


2 responses to “jak uratowałam dzień

  • Alfer

    1. Dlaczego Nieznajoma mówiła o sobie w liczbie mnogiej? Schizofrenia?
    2. Ale o so chozziiii wogle? Znaczy bez tego czegoś na twarzy to co by się jej stało? Proszę łopatologicznie, dla mężczyzn🙂

    • koszyczek

      1. Nieznajoma była w towarzystwie tureckiej kobiety, najprawdopodobniej jej teściowej
      2. Tu chozziiii o to, że niektóre kobiety są tak przyzwyczajone do makijażu, że czują się wręcz nago bez niego. Nie znają swojej twarzy, bo na codzień zakrywają ją warstwą makijażu i nie są przyzwyczajone do jej nieprzykrytego kształtu i rys. A zewsząd bombardowane są reklamami i zdjęciami. Zwłaszcza w Turcji, kobiety – jeżeli już noszą – to bardzo ciężki makijaż.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: