gdzie podziało się moje samozadowolenie

Zaraz pewnie posypią się wiadomości o londyńskiej dzielnicy terroryzowanej przez mieszkających tam muzułmanów. O wybrykach niemuzułmańskich dzieciaków nie mówi się, bo jest ok, gdy “nasi” napierdalają (“co się k… gapisz”). A islam jest świetnym tematem.

Mieszkanie w kraju muzułmańskim nie spowodowało, że nagle stałam się adwokatem islamu. Ale też nic nie jest już tak oczywiste. Nie potrafię powiedzieć kto ma rację, kogo popierać, co się za danym zjawiskiem kryje. Nadal patrzę na muzułmanów przez pryzmat chrześcijańskiej/zachodniej kultury, w której się wychowałam i krytykuję interpretowanie dla własnej korzyści czegoś w założeniu dobrego. Przede wszystkim myślę o roli kobiety w muzułmańskim społeczeństwie. Dalej jest fundamentalizm i dżihad, wystarczy spojrzeć na ostatnie wiadomości z Mali. I tak mi się to wszystko kłębi w tej łepetynie, mądrzejsza od tego nie jestem. Czytam gazety i najpierw łapię się za głowę, że co to za zacofany lud, ale zaraz słyszę jak gdzieś bije dzwon – ja to już znam z poprzedniego świata.

Gdy wkracza się do innego społeczeństwa z głęboko zakorzenionym przekonaniem, że jest ono złe, bo od zawsze własna (pod)świadomość karmiona była sensacyjnymi i subiektywnymi skrawkami wiedzy, to można dla własnego spokoju utrzymywać kurs arogancji i ignorancji. Wszystko jest jasne i proste w odbiorze. To jest głupie, to bez sensu, a tamto w ogóle zacofane. 

Powoli, z wielkim trudem i bólem, udaje mi się dokonywać dekonstrukcji schematów mojego myślenia w postrzeganiu mojego nowego otoczenia. I na razie zostaję z mętlikiem w głowie, wielkimi znakami zapytania, przesadną chyba dozą antypatii dla moich rodaków (zwłaszcza tych polonijnych) i być może na szali przechylonej bardziej w drugą stronę – czy aby nie za bardzo staram się zracjonalizować coś, co może jednak wymaga potępienia? Nie wiem, a tak bardzo chciałabym mieć jakieś zdanie.

Na zakończenie ciekawy wykład w odpowiedzi na huligańskie wybryki muzułmańskich “dresów” w londyńskiej dzielnicy. Niestety, jest w języku angielskim, ale za to jest kilka arabskich wstawek z koranu. Polecam wysłuchać do końca.


41 responses to “gdzie podziało się moje samozadowolenie

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: