45 centymetrów

Podobno tyle właśnie wynosi nasza przestrzeń osobista (inne źródła mówią o 64cm). W Turcji nie zauważyłam większej fizycznej ingerencji w moją strefę komfortu, może oprócz irytującego mnie poruszania się całą szerokością chodnika. O ile rozumiem, że mnie nie widać gdy idę za taką grupą, to już mniej wyrozumiałości mam dla idących z naprzeciwka. I mimo, że czasem ma miejsce zderzenie ramion czy toreb, to w większości przypadków osoba najbliżej mnie jednak wymanewruje w ostatniej chwili tak, by do kontaktu cielesnego nie doszło (zupełnie jak kierowcy, ale to inna historia). Poza tym, na pewno musiałam przyzwyczaić się do kompletnego braku nawet zachowania pozorów jakiejkolwiek intymności pomiędzy kobietami w takich sytuacjach jak wizyta w salonie kosmetycznym czy łaźni. Z czasem nawet zaczęłam to doceniać.

To, co czasem przeszkadza, to nadmierne przyglądanie się. Częściej przez mężczyzn, ale również kobiety, dzieci. I uważnemu oku tureckiemu nie umknie, że jestem yabanci. Znany wszystkim obcokrajowcom w Turcji zestaw pytań to standard: skąd jesteś, co tu robisz, gdzie pracujesz (nie wystarczy podać branży, trzeba wymienić firmę z nazwy), masz dzieci, jesteś mężatką (to pytanie pada zazwyczaj po pytaniu o dzieci, zapewne moi rozmówcy zakładają, że w tym wieku nie mogę być niezamężna), Türkiye güzel mi – czy Turcja jest piękna? Grzecznie odpowiadam na te wszystkie pytania, zwroty z tych rozmów mam wykute na blachę i mimo, że jeszcze nie wydobywam ich z siebie z prędkością karabinu maszynowego, to pewnie obudzona w środku nocy będę mogła recytować.

Kobiety są dużo bardziej zdystansowane. Najczęściej rozmawiam z mężczyznami. Zazwyczaj uśmiecham się, jestem żółtą gwiazdą w centrum zainteresowania. Cieszę się z komplementów pod adresem mojej znajomości tureckiego, ale to nic nie znaczy, chociaż jest miłe – moja amerykańska koleżanka usłyszała to samo gdy tylko wypowiedziała jedno słowo: evet – tak. Niemniej, moje ego połechtane. Ale też pilnuję słów i gestów, by moja swoboda w kontaktach międzyludzkich nie została zinterpretowana opacznie. Gdy widzę, że rozmowa idzie w tym kierunku (albo nie mam ochoty na pogadanki), mówię, że mam tureckiego męża. Bardzo często wtedy właśnie rozmowa się kończy. I nie tylko w przypadku “zawiedzionych” rozmówców, ale chyba też tych bardziej tradycyjnych. W jednym tylko przypadku rozmówca automatycznie zerknął na moją dłoń tak ewidentnie, że musiałam jakąś ściemą wyjaśnić brak obrączki.

Pomyślałby ktoś, że taki narcyz jak ja byłby w raju i to prawda, chociaż czasem cała ta uwaga bywa uciążliwa. Niemniej, ingerencję w moja prywatność podczas rozmów jestem w stanie kontrolować – właśnie przy pomocy gestów, mimiki twarzy, przekazywanych treści.

Inaczej sprawa się ma w relacjach zinstytucjonalizowanych. Gdy zamawiałam kablówkę, formularz był dłuższy niż umowa z bankiem, a jedną z wymaganych informacji było nazwisko panieńskie matki, które jak wiadomo – zazwyczaj jest wymagane jako jedna z danych potwierdzajacych naszą tożsamość w banku. Uparłam się, że nie dam tej informacji i na szczęście wypełniający o to nie pytał (jak i o połowę innych “wymaganych” danych).

Kolejną kuriozalną dla mnie sytuacją jest zbieranie danych klientów sklepów. Przy płatnościach, do systemu sklepowego wpisywane jest moje imię i nazwisko i zadeklarowane miejsce zamieszkania. Na początku mojego pobytu w Turcji bardzo się tym bulwersowałam i wręcz groziłam, że wyjdę ze sklepu bez zakupów – skonsternowani moim sprzeciwem sprzedawcy wpisywali fikcyjne dane, a raz nawet stojąca za mną w kolejce kobieta powiedziała, że jej to nie przeszkadza i podała swoje. Podobno systemy w kasach sklepowych są tak skonstruowane, a dane są potrzebne do fatura.

Nie wszędzie tak jest. I tak, supermarkety, spożywczaki, fryzjerzy/salony kosmetyczne, kawiarnie, restauracje czy jakieś inne małe sklepiki niekoniecznie spożywcze operują paragonami i moje dane nie są im do szczęścia potrzebne. Natomiast sklepy z odzieżą, kosmetykami, sprzętem AGD/RTV, księgarnie i inne prowadzą swoje bazy danych. Na razie nikt mi nie wyjaśnił zasad tej gry. Z moich tureckich znajomych nikt nie wie i nie zagłębiał się w temat i też nie przejmuje się tym za bardzo, a w sklepach jestem informowana, że system tego wymaga. W pewnym momencie nawet chciałam zrezygnować z płatności kartą kredytową, ale dałam sobie spokój i teraz już olewam. Chociaż nadal ściemniam z miejscem zamieszkania i zdecydowanie odmawiam podania numeru telefonu.

Kult ochrony danych osobowych jak np. w Polskce tutaj nie istnieje (chociaż można się pokusić o stwierdzenie, że ochrona danych osobistych w dzisiejszych czasach to w ogóle fikcja, tylko niektórzy nie starają się robić z tego gry pozorów – vide Turcja). Gdy wprowadziłam się do mieszkania, które wynajmuję od właściciela (osoby prywatnej), musiałam udać się do biura firmy zarządzającej budynkiem i zostawić całą masę niepotrzebnych im danych osobowych: kopię umowy najmu zawartą miedzy mną, a właścicielem mieszkania; kopię dowodu osobistego; informację na temat zatrudnienia; zdjęcie.

To wszystko mnie irytuje, chociaż powoli (bardzo powoli!) uczę się na modłę autochtonów olewać sprawy, których zmienić nie mogę. Ale dzisiejszy przypadek mnie rozśmieszył. Aby zamówić newsletter z muzeum, muszę podać imię i nazwisko, rok urodzenia oraz zadeklarować wykonywany zawód. I tylko dzięki tym danym muzeum będzie miało możliwość dostosowania swojej oferty specjalnie do moich potrzeb i zainteresowań. A może się mylę i całą potrzebną wiedzę wróżą z fusów kawy.

pera_newsletter


17 responses to “45 centymetrów

  • Samolot

    ‘amerykanska koleżanka’ – to już z Poloniom(tfu) się nie łaska zadawać? Kotlecika us_marzyć o Dodzie poplotkować, do meczetu polskiego pójść się pokazać?

    • koszyczek

      Jest gorzej😦 Tydzień temu byłam w łaźni w towarzystwie znajomych mi: Amerykanki, Kanadyjki, Francuzki, dwóch Niemek i Rosjanki (!). Niestety, towarzystwo jakieś zupełnie od czapy: będące tu tymczasowo Niemki opowiadały dlaczego zdecydowały się na naukę tureckiego (“bo chyba warto znać język drugiej najliczniejszej narodowości we własnym kraju”, “jestem nauczycielką, chciałabym kiedyś umieć porozumieć się z rodzicami dzieci, które uczę”); dzieliłyśmy się naszymi doświadczeniami ogółnożyciowymi i tureckimi; śmiałyśmy się z naszych wpadek językowych; gadałyśmy o kuchni tureckiej; i generalnie nie narzekałyśmy na Turków i Turcję. Dziwne jakieś.

  • joe

    w hotelach jakoś nie zauwazyłam tej nadmiernej biurokracji, ale już chyba nie jestem na biezaco

    • koszyczek

      W hotelu jest podobnie jak w Polsce – spisują dane z dowodu i chyba nawet robią kopię. Ale akurat tu rozumiem i znam. Natomiast te wszystkie inne sytuacje są dla mnie nowością.

  • Mirosław Ryszard Makowski

    gdy pierwszy raz, (w l. 80. XX w. dopiero) pojechałem na tzw. Zachód — to, co mnie (chyba) najbardziej zdumiało, to fakt, iz Ludzie unikali spojżeń. nie patrzyli sobie w oczy, na twarze… raczej tak jakoś: niżej. (jeśli już.)
    teraz mam to i tu.
    to się nazywa Postęp.

  • Mirosław Ryszard Makowski

    (a tzw. swoja droga: od dawna mowię, ze ten sobieski = to Kretyn: powinien:
    A. dogadać sie z turkami i razem splądrować wiedeń;
    B. poczekać, aż turcy zajmą w. i później ich wyzwolić 9jak armja radziecka czechosłowację)
    bylibyśmy wtedy Sąsiadami.

    • koszyczek

      Wszystko przez kościół i niedouczenie. Nie mieliby źle pod władzą sułtanów. Fakt, płaciliby większy podatek, ale zawsze mogliby się w ramach oszczędności nawrócić. I dzieci mogliby do janczarów wysyłać, zdolniejsze mogłyby manadżerami zostać.

  • Eyen

    dodam od siebie, żena egzaminie wstępnym na tutejszą uczelnię jedno z pytań brzmiało: przedstaw siebie, opowiedz nam o sobie i o swojej rodzinie :))) myślałam że mi się wydaje, pisałam po angielsku, ale takie samo pytanie było w zestawie po turecku.
    Na egzaminie ustnym usłyszałam że jestem w wieku reprodukcyjnym i co to będzie z moją karierą, jeśli nagle zajdę w ciążę.
    Rozmawiałam później o tym z promotorką i szefem instytutu ale reakcje były podobne: ahahaa wiesz w Turcji to ważne (rodzina). A co z sierotami, pytam, z dziećmi rozwodników, it. itd? (milczenie). A z tą reprodukcją? No trzeba zrozumieć, profesor wiekowy, a tyle dziewczyn zaczyna studia przecież właśnie po to, żeby męża znaleźć, a nie studia skończyć;))

  • koszyczek

    Bardzo pragmatyczne podejście u jednych i drugich… Swoją drogą, jeżeli nie trafią od razu, to są szanse, ze te studia w końcu skończą🙂

  • manonegraa

    Ojej i tam System,a co z hasłem—Pieprzyć System!—czyli doprawiać życie odrobiną anarchii?

  • koszyczek

    Doprawiam🙂 Gdy mnie w starbaksie pytają jak mam na imię, mówię Anna Maria, przechodzę na czerwonym i w niedozwolonych miejscach i jeżdżę na rowerze po pijaku :p

  • Gosia

    Wydaje mi się, że zawód tutaj jest strasznie ważny, jakby determinował człowieka. Stąd chyba te pytania. Ja zawsze słyszę nie tylko, co robią rodzice, ale i siostra (bo wcześniej oczywiście musi paść pytanie, czy mam rodzeństwo). Jak mi się nie chce tłumaczyć mojej dość skomplikowanej sytuacji zawodowej (zarabiam głównie jako freelancer), to mówię, że jestem ev hanımı i mam spokój (wtedy już zwykle o męża nie trzeba pytać ;)).
    Przestrzeń osobista jest w Turcji trochę mniejsza, ale mnie irytuje to najbardziej przy bankomacie. Już nie chodzi nawet o to, że pin to pin, ale raczej o oddechy dziadków na plecach.

  • manonegraa

    A,to dobrze…:)
    Ja też daję z siebie wszystko, dwa lata temu,byłem na imprezie(urodziny kolegi)w teatrze,przebrałem się w kostium smoka,i zrobiłem sobie Tur de Bar,poszukiwałem dziewic(nie było)piłem jak to smok,by ugasić wewnętrzny ogień.Ale tańczyć się nie dało,smoczy ogon wywracał konkurencyjne pary.Obsługa nie polubiła mnie w tym wcieleniu,ale dzięki temu wiem dlaczego smoki wymarły,to przez ten personel(sługi Systemu) 🙂

  • koszyczek

    @Gosia: potrzebujesz kołnierz stójkę🙂

    @manonegraa:

    Smok przyszedł, najadł się białogłowych, ekhm, dziewic, beknął i zaczadził okolicę.

  • manonegraa

    A to oznacza że miałem szczęście.🙂

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: