mleko w ogóle nieptasie

Ten rok zaczęłam inaczej niż zwykle, bo w końcu uległam nawoływaniom z każdego zakamarka internetów do noworocznego sprzątania. Organizmu i własnego otoczenia. Z tym drugim poszło gładko, wykonałam pierwszy krok – spisałam action plan dla każdego miejsca w mieszkaniu – i na tym poprzestałam.

Ciekawiej zadziało się w temacie diety. Fizycznie czułam się fatalnie – byłam ospała, ciężka, zmęczona, niezadowolona z siebie i z ciągle niespełnionym postanowieniem na karku, że od jutra… ale konieczne były zmiany, które nakazał (nie: zasugerował) lekarz półtora roku temu, dlatego zaufałam w magię początku nowego roku. Najpierw trafiłam na 3-dniowy program koktajlowy, który miałam poprzedzić i zakończyć 3-dniowym programem sałatkowym. Etap sałatkowy przedłużył się o kilka dni i jakoś się rozeszło po kościach.

Niedługo po tym znalazłam 21-dniowy program oczyszczający, którego celem było dać odpocząć wątrobie i całemu organizmowi i umożliwić przeprocesowanie całego syfu, który się we mnie zasiedział. Dlatego w pierwszym tygodniu było dużo koktajli, sałatek i soczewicy – lekkich i łatwych do strawienia. Początki nie byłe miłe, chodzilam głodna i bolała mnie głowa i w ogóle straszne rzeczy się działy. Ale po kilku dniach przeszło i zaczęłam czuć się lepiej. Rano łatwiej się budziłam, popołudniowe zjazdy nie wydawały się być tak dokuczliwe. Pierwszy tydzień trochę się przedłużył, potem zmieszał z początkiem drugiego, w międzyczasie było wyjście do knajpy, ale jednak pozostały pewne nawyki. Teraz wystarczają mniejsze porcje, podjadania prawie nie ma. Minął już miesiąc, ale trzeci tydzień nadal przede mną.

Jednym ze stałych elementów jest poranny koktajl. Czasem to takie pychotki na bazie szpinaku lub podobnie seksownych bohaterów, a czasem bardziej owocowe. Dla tych ostatnich zaczęłam robić mleko migdałowe i kokosowe, żeby koktajle nie wychodziły zbyt wodniste. Poza tym, mleko migdałowe / kokosowe na dłużej daje  uczucie sytości. Gotuję też quinoa na mleku migdałowym. Z dobrym blenderem to rach ciach ciach i po sprawie. Mleko nie powinno długo stać w lodówce, może ze 3 dni. Można dostosować gęstość i intensywność smaku dodając więcej lub mniej ilości wody. Przy dotychczasowej produkcji operowałam szklankami czyli kapsami, przy następnym robieniu sprawdzę ilości w g/ml. 

almond_coconut_milk2

Po lewej mleko migdałowe, po prawej kokosowe – wstrząśnięte, ale niemieszane.

Mleko migdałowe
1 szklankę migdałów zalać wodą na minimum 8h. Migdały, orzechy, zawierają enzymy, które blokują ich wzrost, dlatego też mogą pozostać tak długo w stanie „spoczynku”. Ale te enzymy powodują też, że gorzej trawimy. Mocząc orzechy uwalniamy te enzymy, dlatego ważne jest, by dobrze je wypłukać przed dalszym procesowaniem (źródło informacji tutaj). Za pierwszym razem obrałam migdały ze skórki, ale później już się w to nie bawiłam. Opłukane migdały wrzucam do blendera, dodaję 3 szklanki zimnej wody i włączam tryb liquify. W internetach mówią o 3-4 szklankach, ale moim zdaniem 4 to za dużo i mleko jest wtedy zbyt rozwodnione jak na mój gust. Gdy już się wszystko ładnie zmieli, przelewam mleko przez gazę albo specjalny materiał do robienia serów, wyciskam reszki mleka i voilà.

Mleko kokosowe
Przy tym jest trochę więcej roboty, ale nie tyle, by wyczerpały się zasoby mojej kruchej koncentracji. W kokosie najpierw robię otwory, by wydobyć wodę. Następuje łup. Jak dobrze pójdzie, miąższ ładnie odejdzie od skorupki w całości lub dużych kawałkach i będzie łatwo obrać brązową skórkę (obierakiem do warzyw). W innych przypadkach trzeba się trochę pobabrać. Do blendera wlewam wodę kokosową i obrane kawałki kokosa i dodaję 3 szklanki ciepłej, przegotowanej wody. Woda bardziej gorąca niż letnia, ale nie ukrop. Znowu włączam tryb liquify i kolejne kroki jak przy robieniu mleka migdałowego.

Jak wygląda efekt końcowy? Internety są pełne pięknych zdjęć, ale szczerze – po chwili stania w lodówce, w ogóle nie są piękne i poniższe zdjęcie ma na celu przygotowanie na ewentualny szok i niepotrzebne wyrzucenie. Przy oszacowaniu zdatności do spożycia nie należy kierować się wyglądem, a zapachem lub smakiem (chociaż za pierwszym razem zapach mi wystarczył).

almond_coconut_milk1

Kilka godzin po zrobieniu. Na zdjęciu widać też laskę wanilii już z wyskrobanymi ziarnami. Po wyschnięciu zostanie ubita w moździerzu na pył i w takiej postaci dodana do koktajli.


5 responses to “mleko w ogóle nieptasie

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: