dzień -69

Po wczorajszym biesiadowaniu dzisiejszy dzień rozpoczął się dosyć ciężko, chociaż co dziwne – dotarłam do szkoły na czas. Może dlatego, że to pierwszy dzień 5-tego poziomu tureckiego. Po lekcji natychmiast wróciłam do domu i zapadłam w sen regeneracyjny. Obudziłam się gdy już było ciemno i poszłam po zakupy. Pogoda słaba: deszcz przeplatany drobniusieńkim śniegiem przy 2°C. Potraktowałam ten spacer do sklepu jako rozgrzewkę przed biegiem. Dodatkowo trochę rozciągania, skłonów i kołysania biodrami. Chyba będę musiała robić rozgrzewkę w domu, bo np. wczoraj zdekoncentrowałam jakiegoś pana stojącego obok i rozmawiającego przez komórkę – coś zaczął mnie pytać o drogę gdzieś tam, ale chyba nie o to chciał zapytać.

Wracając do dzisiejszego treningu… nie wiem czy to ta popołudniowa drzemka czy fakt, że w ramach dzisiejszego planu miałam pokonać tylko 4.8km, a może ta rześka pogoda, ale z górki frunęłam, po płaskim nogi same niosły (cokolwiek to znaczy), a pod górkę biegłam jak z górki parę dni temu. Nawet zastanawiałam się czy trochę nie oszukałam z harmonogramem, bo w piątek pobiegłam rano, a w sobotę wieczorem: to prawie półtorej doby przerwy. W każdym razie żałowałam, że dzisiaj tak krótko – nawet przeciągnęłam do 5.22km w 34 minuty.

Zobaczymy jak mi pójdzie jutro.


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: