dzień -63

Wczoraj zabalowałam, a dzisiaj w fabryce byłam tylko z lekka znużona. Natomiast wieczorem pobiegłam, jakbym miała skrzydła. Czyżby mamy jasność, że muszę dobrze zjeść i dobrze wypić? Na to wygląda. Było wymagane 9.6km, zostało wykonane 10.4km.

Pogoda paskudna. Zimno i deszcz. Przez pierwsze minuty biegu skostniały mi dłonie. Lubię biegać w takich warunkach. Organizm się nie przegrzewa, a i dostaję jakiegoś dziwnego zastrzyku energii w ekstremach. Pamiętam taką sytuację na jednym z wcześniejszych Kieratów. Pogodad dopisywała, słoneczko grzało, a ja się wlokłam. Nagłe załamanie pogody przyniosło burzę i urwanie chmury. Górskie drogi zamieniły się w rwące potoki, szliśmy po kostki w wodzie. Odżyłam, odzyskałam siły. Zawsze mi się lepiej idzie, gdy są złe warunki.

Kolejny raz wpadłam na samochód, którego kierowca nie ma zamiaru ustąpić biegnącemu. Na serio, tylko zmiana mojej mentalności mnie uratuje.

Ale najważniejszą wiadomościa dnia jest to, że w końcu znalazłam ze dwie strony informujące o różnych imprezach biegowo/przełajowych w Turcji i zapisałam się na krótki bieg po Belgrad Ormanı, lesie położonym 15km na północny zachód od Stambułu. Świetne urozmaicenie treningowej musztry i przydatna dawka terenu.

I jeszcze piosenka treningu:


2 responses to “dzień -63

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: