dzień -55

Mój pierwszy bieg w Turcji nie doszedł do skutku, bo nie zwróciłam uwagi na fakt, że pakiet startowy można było odebrać najpóźniej dzień przed zawodawmi. Moim zdaniem to kiepski pomysł, bo zmusza osoby z innych miejscowości do dodatkowej podróży lub nawet noclegu w Stambule.

Dlatego odbiór pakietu na niedzielny Geyik Koşu zaplanowałam na dzisiaj po zajęciach szkolnych. W związku z tym, że pogoda była przepiękna, a miejsce odbioru pakietu w Beşiktaş, czyli blisko, zdecydowałam się na podróż z buta. Pogoda była piękna, a ja zbyt ciepło ubrana. Słońce operowało, a ja mój krem przeciwsłoneczny jeszcze gdzieś pod opieką kuriera. W tych pięknych okolicznościach przyrody lud wyległ na ulice, więc manewrowanie między niedzielnymi spacerowiczami zaczęło mnie powoli denerwować. Byłam głodna, spocona i zmęczona. W dodatku minęłam sklep, w którym czekał na mnie mój pakiet startowy i z dwóch kilometrów zrobiły się trzy i pół.

Po powrocie do domu zrobiłam sobie przedstartową pasta party z tego co zastałam w lodówce. W związku z kiepskim samopoczuciem nie chciałam jeszcze bardziej eksploatować organizmu i dlatego już drugi raz w tym tygodniu nie wykonałam dziennego planu. Miało być 4.80km.


5 responses to “dzień -55

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: