dzień -49

Piątek. Nie uczę się na błędach. Po przyjścu z pracy siadam na chwilę odsapnąć i na tym zazwyczaj się kończy. Zamiast wykorzystać bycie na chodzie, ja albo wpadam w internety, albo sięgam po książkę i zasypiam. Dzisiaj nie było inaczej. Zasiadłam przed laptopem, zaczęłam surfować i powoli powoli zaczęłam coraz częściej i mocniej ziewać, aż w końcu sobie powiedziałam ja pierdolę, no co jest.

Tak mi się nie chciało, że nawet wykonałam pełną rozgrzewkę, żeby tylko oddalić moment wyjścia. Już na zewnątrz okazało się, że nie było się co tak nad sobą rozczulać. Pobiegłam 9.86km i nawet całkiem nieźle.

Dzisiejszy dystans rozbiłam na trzy części. Pilnowałam, żeby początek był spokojny i od połowy przyspieszyć. I tak:

Pętelka nr 1 – 4.22km – 28:48min – 6.50min/km
Pętelka nr 2 – 4.10km – 26:14min – 6:24min/km
Pętelka nr 3 – 1.47km – 8:56min – 6:04min/km

Wrócę jednak do mierzenia średniej prędkości zamiast pacing-u, bo w trakcie biegu łatwiej będzie utrzymywać tempo na odpowiednim poziomie. Może sobie nawet ustawię okrutnie irytujący alarm – jak spadnę poniżej danego tempa, to zacznie pipczeć. A co.

Nie, że się chwalę, ale po powrocie z treningu wykonałam ćwiczenia rozciągające. W nagrodę znowu scotch.

jura_superstition_small


4 responses to “dzień -49

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: