w tłumie

Od kiedy zaczęłam robić niedzielne zakupy w Cihangir, zmieniłam drogę ze szkoły do domu. Z Karaköy promem do Kadıköy, potem metrem do Kozyatağı, a z Kozyatağı – w zależności od humoru i zasobności portfela albo minibusem albo taksówką do Ataşehir. Dzięki temu siadałam w kawiarni nad Bosforem czekając na prom, na którym podczas podróży z Europy do Azji zamawiałam szklankę herbaty i czytałam lub obserwowałam lokalesów, turystów i widoki. Potrzebowałam tej zmiany, chciałam odpocząć od zatłoczonych ulic, zatłoczonego i dusznego minibusa, zachrypniętych klaksonów.

Nie mierzyłam czasu, nie wiem czy szybciej docierałam do domu – ale wliczając spacer z Cihangir do Karaköy z pewnością nie. Natomiast na pewno było drożej. A że ostatnio jestem zmuszona zacisnąć trochę pasa, powróciłam do poprzedniej trasy – promem z Kabataş do Üsküdar, dalej minibusem do domu.

Centrum Üsküdar jest przy przystanku dla promów płynących w różnych kierunkach, przy postoju taksówek, dolmuşów i minibusów, przy skwerze pomiędzy dwoma dużymi meczetami, z pobliskim targiem i licznymi sklepami. Na chodniku przy promach uliczni sprzedawcy nawołują podróżujących do zakupu obważanków simit, okularów słonecznych gdy świeci słońce, parasolek gdy pada deszcz, odpustowych zabawek bez specjalnej okazji. I wszędzie ludzie, mnóstwo ludzi. Ludzie, kórzy jak mrówki, mają swoje wytyczone trasy, albo goście w tych okolicach.

Najciaśniej jest przy świateł i zabytkowej studni osmańskiej. Ludzie czekają na przejściu dla pieszych na lukę między samochodami, a nie na zielone światło. A gdy luka się pojawi, ta ludzka masa wylewa się na ulicę i wstrzymuje na chwilę ruch, aż samochody po prostu ruszą i wtedy ostani ja jezdni szybko uciekają. Czasem ktoś zatrąbi, ale to takie miejsce, trzeba je przetrwać, zaraz za rogiem będzie można jechać dalej.

W słoneczne, sobotnie popołudnie znalazłam się wśród tego tłumu, ludzka masa zepnchęła mnie z chodnika na ulicę. Szłam między krawężnikiem a samochodami jak ten człowiek z paczkami na wózku – dla niego też tam nie było miejsca. Trudno mi opisać, ale ten tłum i jego dźwięki mnie wchłonęły, oddałam się regułom ruchu, poczułam się częścią tego miejsca, tego miasta, tych ludzi, nie odrębną jednostką idącą z punktu A do punktu B. Poczułam się na miejscu, poczułam spokój wewnętrzny, że nie chcę walczyć, że chcę się poddać i otworzyć, przyjąć i czuć.

uskudar_people_traffic

Na zdjęciu już szeroka część chodnika, nawet jest całkiem luźno, czego nie mogę powiedzieć o tym, co za moimi plecami.


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: