dzień -47

[‘]
Ku pamięci wszystkim rozdeptanym ślimakom.
Tym z dużymi i małymi domkami.
Starałam się, by było was jak najmniej.

Czekaj. Tzn. staram się, by było jak najmniej tych rozdeptanych.

Gdy pada deszcz, w mojej okolicy pojawiają się wędrówki ślimaków. Jest ich mnóstwo. Biegnę z opuszczoną głową, patrzę gdzie stawiać stopy. Niemniej, co jakiś czas słyszę chrrrrup

Po ślimaczych trupach przebiegłam dzisiaj 13km, bez specjalnego napięcia, nie za szybko, nie za wolno. Każdą z trzech czterokilometrowe pętelek pokonałam w około 28 minut, więc bez rewelacji. Na ostatnim kilometrze też się jakoś nie spinałam. Natomiast coraz bardziej wczuwam się w ćwiczenia rozciągające – przed i po treningu i nawet przygotowują się do wprowadzenia porannych asan.

Ostatnio obiecywałam sobie, że będę trzymać się porannego treningu, tymczasem ponownie wyszłam wieczorem, i to dosyć późno, bo przed 10pm. To nawet niezły sposób na przedłużanie dnia i niezaszufladkowanie wieczoru jako “tego czasu gdy się już idzie spać i nie robi niczego specjalnego”…. i tak, Szanowni Państwo, dorabia się teorię.


3 responses to “dzień -47

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: