niedziela – derby w mieście

Właśnie zakończył się mecz między Galatasaray i Fenerbahçe – dwa największe zespoły stambułskie z na największym obopólnym brakiem sympatii. GS, mimo dzisiejszej przegranej, już w zeszłym tygodniu został mistrzem ligi tureckiej dzięki przewadze punktami. Dzisiejszy mecz miał być meczem o honor, bo na stadionie FB, i każdy kibic GS miał nadzieję, że to w końcu dzisiaj uda się w tym miejscu wygrać. Niestety, nie tym razem.

W świat tureckiej piłki nożnej zostałam wprowadzona przez zagorzałego wielbiciela GS, więc i mnie się udzieliło. Nawet dla kolorów wybrałabym GS, bo FB ze swoim żółtym i granatowym (prawie jak czarnym) wygląda agresywnie i mało sympatycznie. Niemniej, uśmiechałam się gdy widziałam jak kibice FB bawili się dzisiaj przed meczem w okolicach stadionu ich drużyny. Normalne nie zapuszczałabym się w te regiony w takim dniu, ale akurat tam chodzę na jogę.

No i co zobaczyłam? Po pierwsze, moją uliczkę prowadzącą do szkoły jogi praktycznie zablokowaną żółto-granatowym tłumem. Skaczącym, świewającym, pijącym piwo. Gdzieś paliło się ognisko, na szczęście nie była to opona, ale i tak plastikowe butelki, więc trochę śmierdziało. Tu i uwdzie leżały porozbijane butelki po piwie, wszędzie śmieci. Przeciskałam się przez tłum. Im dalej od stadionu, tym luźniej. W pewnym momencie było całkiem spokojnie. Ludzie siedzieli na murkach i pili piwo, jedli oraz omawiali tematy piłkarskie. Ludzie stali za murkami i za nimi sikali, uśmiechnieci i lekko speszeni. W drużynowych koszulkach wyglądali jakby tworzyli murek w obronie rzutu wolnego. Jeszcze dalej widoczni byli już tylko w restauracjach nad brzegiem Morza Marmara.

Czego nie widziałam? A raczej: kogo? Policji. Natomiast policja była wczoraj, gdy kibice innej stambułskiej drużyny, Beşiktaş, zablokowali drogę otaczając autokar, którym przybyli piłkarze by odegrać ostatni mecz na starym stadionie. Będzie zburzony, a na jego miejscu powstanie nowy, wielki, nowoczesny.

W każdym razie, ci kibice mieli trochę mniej szczęścia, gdyż albowiem ich stadion znajduje się w pobliżu pałacu Dolmabahçe, w którym akurat przebywał premier Turcji, Recep Tayyip Erdoğan.

On tam w ogóle ostatnio lubi przesiadywać, mimo, że stolica w Ankarze. Oj tam, takie imperialne zapędy, nie ma co podnosić larum.

W każdym razie, premier blisko, a na jego straży (nad)gorliwa polica. Strzały w powietrze, gaz łzawiący i koniec zabawy. Wniosek? Jeżeli robisz imprezę, zaproś sąsiadów.

 Mecz oglądałam w domu i wspaniale się bawiłam.

yasasin_sparkling


One response to “niedziela – derby w mieście

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: