w tramwaju

Jechałam wczoraj tramwajem, środek dnia, środek miasta, ścisk. Obok mnie stały cztery kobiety, Turczynki, w wieku 50-60 lat. Ni z tego, ni z owego, jedna z nich zapytała skąd jestem. Gdy powiedziałam, że z Polski, cała grupa ożywiła się. Nie zrozumiałam dokładnie, ale chyba jej mąż pracował w tureckiej restauracji w Warszawie. O Poznaniu też coś wspomniały, że jakiś inny znajomy lub członek rodziny tam pracował. Bardzo ucieszyły się z tego zbiegu okoliczności. Ja, nie wiedzieć dlaczego, też. Dalsza rozmowa już wg. tureckiego standardu: co robisz, czy tu mieszkasz, a gdzie pracujesz, o jak ładnie mówisz po turecku, czy jesteś mężatką. Na to ostatnie pytanie odpowiedziałam przecząco, a roześmiane kobiety zaczęły mnie swatać z jakimś chłopakiem stojącym za moimi plecami, który pewnie odwracał się, by zobaczyć co zacz. Uśmiechnęłam się, podziękowałam i zaznaczyłam, że mam przyjaciela. Kobiety zapewniły, że żartowały, że w ogóle wszystko jest super, życzyły mi dużo szczęścia. Jedna z nich pogłaskała mnie po policzku, a następnie złapała za policzek i wytarmosiła jak ciotki i babki tarmoszą słodkie bobaski. Nie wykrzywiłam się jak zazwyczaj krzywią się tarmoszone słodkie bobaski, a utwierdziłam się w przekonaniu, że jednak jestem słodkim bobaskiem i świat mnie kocha, a ja kocham świat i zadowolona przesiadłam się z tramwaju na prom płynący na drugą stronę Bosforu.


5 responses to “w tramwaju

  • manonegraa

    Niby ta­kie ma­łe ges­ty…ale jak to przez to sta­jemy się szczęśli­wi 😉

    • koszyczek

      tak. wystarczy porzucić naburmuszoną minę, podkówkę i lekko opuścić nos, rozglądać się z ciekawością i uśmiechem w oku, a ludzie sami zaczną przychodzić🙂

  • Mirosław Ryszard Makowski

    Słodkie. („polak – turek Dwie bratanice.”)

  • manonegraa

    Wszystko to prawda ale już np przewodniki turystyczne ostrzegają,w Paryskim metrze unikaj kontaktu wzrokowego który mógłby zachęcić innych do zajęcia miejsca obok. Wbijamy wzrok w telefon, albo gorączkowo szukamy czegoś w torebce. Bardziej zapobiegliwi zabierają ze sobą książkę. Jeśli nie mamy książki, a telefon akurat się rozładował, zawsze można patrzeć w przestrzeń za oknem lub udawać, że właśnie zmorzył nas sen.Wszystko po to, żeby nikt nie miał ochoty usiąść obok nas.Pasażer metra to socjopata.Dlatego też, większość z nas, jeśli już musi usiąść obok kogoś, stara się wybrać „najlepszego pasażera”. Unikamy osób otyłych (które bardziej się pocą), częściej siadamy obok kobiet niż mężczyzn oraz wolimy towarzystwo pasażerów bardziej elegancko ubranych (podświadomie osoby takie budzą w nas większe zaufanie). „Najlepszy pasażer”, to też osoba, które sprawia wrażenie niezainteresowanej rozmową i która nie powinna nabrać ochoty na zwierzenia między stacjami. „Aspołeczne zachowania wynikają z faktu, że najważniejszą rzeczą dla pasażera jest jego komfort, a nie wygoda innych”, he he he..

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: