młodzi ambitni wykształceni

Scenka I
Przerwa obiadowa. Czekam na kanapkę, w międzyczasie czytam wydruki z gramatyką turecką. Podchodzi kolega.

Kolega domyśla się, że się uczę: Co czytasz, mogę zobaczyć?

Podaję mu kartki.

Kolega przegląda, z niedowierzaniem kręci głową: Czyli ty jednak na serio masz zamiar tu mieszkać… Nigdy nie zrozumiem ludzi z zachodu, że chcą mieszkać w tym tak bardzo niecywilizowanym kraju…

 

Scenka II
Nadal ta sama przerwa obiadowa, inny kolega. Robię ćwiczenia w zeszycie, przy biurku. Męczę się z odmianą trybu warunkowego przez czasy.

Inny kolega zagląda przez ramię: Mogę zobaczyć? A to jest źle… a nie, czekaj, to jest dobrze, ale jest też inna sytuacja i wtedy byłoby inaczej, ale… moment…

I tutaj zaczyna się skomplikowane tłumaczenie, dyskusja, rzucamy przykładami, w końcu chyba rozumiem (w teorii, bo na egzaminie będzie jak zwykle).

Inny kolega: Nie wiem, po co się wgłębiasz w takie szczegóły. Przecież i tak zapomnisz.

Ja: Zapomnę? Masz na myśli, jeżeli wyjadę z Turcji i przestanę mówić po turecku?

Inny kolega: Nie, mam na myśli, że nie musisz tak dokładnie znać tej gramatyki. I tak każdy cię zrozumie, a większość Turków i tak tych różnic nie pamięta.


7 responses to “młodzi ambitni wykształceni

  • Bea

    Niestety (jako nauczyciel francuskiego) czesto slysze tego typu ‘scenki’😉 Co gorsza – sa w mojej szkole nauczyciele ‘native’, ktorzy pewnych regul / zasad nawet nie znaja i nie potrafia wytlumaczyc, dlaczego ma byc tak a nie inaczej, co mnie zawsze (jako ta, co sie jezyka sama nauczyla i regulki jednak zna ;)) zawsze lekko dziwi:/

    • koszyczek

      Mnie też zaskoczyły rewelacje ze scenki nr2, ale jak pomyślałam, to chyba takie zaskakujące nie jest.

      Z tymi natives tak chyba jest niezależnie od kraju. Native uczy się gramatyki w podstawówce (dobrze pamiętam?). Poza tym, mówi się w tym języku na codzień, nie przykłada się takiej wagi do zasad. No i nie wszyscy natives poprawnie mówią w swoim języku (patrz: ja ;)).

      Angielskiego i niemieckiego nauczyłam się jako dziecko, zostałam wrzucona w obcojęzyczne towarzystwo i nie miałam wyjścia🙂. Nie potrafię dawać korepetycji, bo nie wytłumaczę dlaczego taki czas, a nie inny.

      W przypadku tureckiego, to pierwszy raz, że uczę się obcego języka w taki sposób, od podstaw, z podręcznikiem i rozkminianiem zasad. Chodzę wszędzie z kartką ze słówkam i wkuwam. I tak np. dzisiaj podczas śniadania nauczyłam moje tureckie koleżanki nowego słowa.

      • Bea

        Koszyczku, piszac o ‘native’ mialam na mysli nauczycieli francuskiego wlasnie (nie ‘zwyklych’ ludzi), nauczycieli z wyksztalcenia, wiec – teoretycznie😉 – powinni znac gramatyke lepiej ode mnie; to, ze moj maz czy tesciowa (ktorzy z nauczaniem nie maja nic wspolnego) nie wiedza dlaczego mowi sie tak a nie inaczej i ze dana forma jest bledna, mnie nie dziwi; ale ze nauczyciel ‘native’ tego nie wie to juz dziwi niestety😉
        Ja francuskiego najpierw uczylam sie w szkole, pozniej juz ‘wsrod ludzi’, ale mimo wszystko nie jest to jezyk wyssany ‘z mlekiem matki’. Jednak gdy ktos, kto uczy jezyka od nastu (dziestu ;)) lat i kto jest rodowitym Francuzem czegos nie wie (a ja wiem ;)), to wciaz mnie to mimo wszystko dziwi ;))

      • koszyczek

        Bea, fakt. “Zawodowcom” nie wypada.🙂

    • koszyczek

      Poza tym, nieczęsto, ale bywa, że mnie tutaj pytają, po co mi ten turecki, czy nie mam niczego lepszego do zrobienia z wolnym czasem😉 Nigdy to pytanie nie padło od prostych ludzi – taksówkarzy, sprzedawców, itp. Oni mnie chwalą za chęci i wysiłek.

  • romeksamolot

    He, he z cywilizowanego (mówimy o Wolsce) dzisiaj się dowiedziałem, że rodzice n Podkarpaciu zapisujący dzieci do pingwiniej szkoły podpisują zgodę na bicie dzieci jako karę stosowaną przez szkołę. Niezgodne z polskim prawem ale kto to prawo wyegzekwuje – eunuchy?

    • koszyczek

      Proszę pana. Każdy porządny Polak warczy i wilkiem patrzy, na to trzeba od małego zapracować, to szkoła elytarna. Np. ostatnio miałam przyjemność rozmawiać z takim porządnym Polakiem, numer jego widniał na stronie przewoźnika. Miałam takie małe pytanie, w sumie głupie, bo chciałam się dowiedzieć gdzie będzie przystanek w obcym mi mieście. Zadzwoniłam, zapytałam i usłyszłam idealnie zniecierpliwiony i nieuprzejmy głos, że przecież wszystko jest na stronie – to trzeba popatrzeć, nie? No. Nie to jak te głupie niecywilizowane Turki. Dzwonię, dukam przez telefon tym łamanym tureckim, słucham odpowiedzi, jak osioł mówię, że nie rozumię, to powtarzają, to potem i ja powtórzę jeszcze raz i jakoś wszystko to dziwnie uprzejmie.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: