łolaboga gwałtu rety!

Emigracja to straszna sprawa, zwłaszcza w rejony kulturowo i kulinarnie obce. Człowiek otoczony dziwakami mówiącymi dziwnym językiem, jedzącymi dziwne jedzenie. Niby podobnie, bo som zimnioki, jest kapusta, ale tymi pierwszymi nadziewa się ciasto i zapieka w piekarniku, a te drugie to zielone liście, co
u nas się może świniom daje, jeżeli w ogóle, a tutaj się ryż z mięsem owija, co
w niczym nie przypominają gołąbków.

Ale to nic. Człowiek dopiero głupieje, gdy jest koperek, są ogórasy, a w około wszędzie przetwory. Stare przyzwyczajenia naciskają niczym Sturm und Drang, a nowe otoczenie nie daje żyć. Bo jak sobie poradzić bez chrzanu, jak przymknąć oko na brak zestawu obowiązkowego w postaci koperkowo-czosnkowego bukietu?

Należy w chooj zerwać z tradycjom i poczuć zew wontroby (nie mylić
z vontrompką).

Przedstawiam: nie moje ogórasy a la gin and tonic without the tonic.

IMG_9193_gin_pickles2

Sprawa bardzo prosta, należy zaopatrzyć się w poniższe składniki. Jeżeli nie ma w spożywczaku na osiedlu, to nie bać się internetów, zabrać babci kartę kredytową (bo teraz dzięki tolerancyjnym bankowcom emeryci dowód nie tylko do głosowania potrzebują) i zaszaleć.

  • 200ml białego octu winnego (wykorzystałam octu z cydru, na wszelki wypadek dodam, że jabłkowego)
  • 100ml ginu
  • 1 duży ogóras pokrojony w plastry – nie ma jeszcze tych z gęsią skórką, ale długie gładkie spokojnie dają radę
  • 1/2 pociętej szalotki
  • liście mięty z dwóch gałązek – sorry chłopcy i dziewczęta, u dziwaków mięta to podstawowe wyposażenie w warzywniakach
  • 1 papryczka serrano, moja nazywała się meksykańska, miała lekko ponad 5cm i w chooj wystarczyła, aż nadto – można pozbyć się ziaren, ale ja tam lubię jazdę na ostro
  • zest z jednej limonki
  • 2 łyżeczki herbaciane soli koszernej (szukałam halal, ale nie znalazłam)
  • 1 łyżeczka herbaciana cukru
  • 3 jagody jałowca

Narpierw (sentymentalnie nawiązuję): W słoiku ułóż ogórasy, cebulę, miętę i papryczkę. Zalej ginem.

W następnej kolejności: Zagotuj ocet, cukier i zest z limonki. Następnie niech sobie ostygnie.

Ostatecznie: Chłodny ocet wlej do słoika. Zakręć i zapomnij na trzy dni. Ja wstawiłam do lodówki i wyjechałam daleko, by mnie nie korciło, tak się poświęciłam. Otworzyłam po 5 dniach.

Chrupkie ogórasy jadą ginem. Smacznego.

PS Hipsterzy z przesiedlenia mogą podsunąć mamie przepis, z takimi słoikami poziom coolsterstwa +10.

A na deser muza.


31 responses to “łolaboga gwałtu rety!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: