i love iznik!

Nie widziałam jeszcze koszulki z takim napisem, ale mam już nawet pomysł na logo.

Ale od początku. Informacje o Izniku znalazłam między innymi na portalu Turcja w Sandałach. Dojazd do Izniku ze Stambułu jest prosty – promem do Yalova (1h) i dalej minibusem (1h). Ostatni autobus powrotny jest o 20stej (albo np. 10 minut po…) Nie polecam, bo można nie zdążyć na ostatni prom z Yalova.

DSCF0096_IDO_Iznik

Bilety na prom kupiłam w internetach (z wyprzedzeniem, bo miejsca są numerowane). Przed podróżą należy je wydrukować albo w okienku, albo w specjalnych automatach – wystarczy przeciągnąć kartę przez czytnik i bilety są natychmiast wypluwane.

DSCF0100_Marmara_Iznik

Morze Marmara nad ranem.

DSCF0104_Yalova

Na dworcu autobusowym w Yalova. Rozładunek dóbr przywiezionych z okolicy na sprzedaż.

DSCF0105_Yalova

Poczekalnia i busy – nowe retro.

DSCF0108_Yalova

Pan kierowca pozdrawia. Poprosił o zrobienie zdjęcia, gdy zobaczył, że fotografuję inne busy. Następnie wyjął okulary z kieszeni i poprosił o zaprezentowanie zdjęcia.

Po dotarciu do Izniku snułam się trochę bez sensu, aż w końcu usiadłam u Kapitana na poranną zupę – rybną, skoro nad jeziorem.

DSCF0115_Iznik

DSCF0114_Iznik

W mieście lubi się sprzedawać wiejskie śniadanie jako ser, oliwki, marmolada, chleb, pomidor, ogórek, etc. Na prowincji jadają zupy. Yaşar Kemal w książce İnce Memed opisuje, że Memed jadł na śniadanie gorącą zupę z rozpuszczonym masłem.

Zaczęłam od Ayasofya, czyli Hagii Sophii – tej od soborów. Najpierw była kościołem, a potem meczetem, potem długo długo nic. Do 2007 to była jeszcze ruiną, ale wtedy została odrestaurowana i otwarta jako muzeum. A 2011 ponownie otwarta jako meczet. Podobno od niedawna ze stambulskiej Hagii Sophii (nadal muzeum) wybrzmiewa nawoływanie do modlitwy – zobaczymy co jest ważniejsze: wpływy do kasy czy demonstracja siły (bo na zdrowy rozsądek nie ma co liczyć). W anglojęzycznym wydaniu tureckiej gazety jej zdjęcie jest zatytułowane meczet Hagia Sophia. Polecam również artykuł na ten temat napisany przez portal Turcja w Sandałach.

DSCF0149_Ayasofya_Iznik

DSCF0124_Ayasofya_Iznik

DSCF0135_Ayasofya_Iznik

DSCF0132_Ayasofya_Iznik

W tym samym czasie Hagię Sophię zwiedzało kilku panów Turków. Zauważyli krzyż, który fotografowałam i coś tam skomentowali – nie zrozumiałam. Mam nadzieję, że nie zakryją😉

DSCF0126_Ayasofya_Iznik

DSCF0119_Iznik

Tymczasem w cieniu drzew przy meczecie…

Gdy tak sobie łaziłam po mieście, podziwiałam fantastyczne miejsca, w których mężczyźni przesiadują całymi dniami przy herbacie. W parkach, pod drzewami, w cieniu. Siedzieli na małych taborecikach przed swoimi sklepami wzdłuż ulic, którymi się szwendałam. Patrzą w siną dal, palą papierosy, rozmawiają, obserwują. Nie stresują się. Było to szczególnie wyraźne na ulicy prowadzącej do bramy Lefke, na której to ulicy rosną wysokie drzewa z grubymi pniami pomalowanymi na biało i rozłożystymi cieniodajnymi koronami.

DSCF0169_Iznik

W ogrodzie herbacianym przy Zielonym Meczecie.

DSCF0156_Iznik

Przy meczecie Hacı Özbek.

DSCF0150_Iznik

W centrum, z widokiem na Hagię Sophię.

DSCF0116_Iznik

Po drugiej stronie ulicy, naprzeciw lokalu Kaptan, w którym jadłam śniadaniową zupę.

DSCF0219_Iznik

Te krzesła są chwilowo puste.

DSCF0164_Iznik

Wracając do bramy Lefke. Całe miasto jest otoczone zachowanymi w świetnym stanie murami miejskimi, a w tych murach są cztery bramy wjazdowe. Brama Lefke podobała mi się najbardziej ze wszystkich i wtedy to właśnie stwierdziłam ów błąd w zaplanowaniu pobytu w Izniku. Podczas kolejnej wizyty bardzo chętnie zaliczę murową pętelkę.

DSCF0192_Iznik

DSCF0196_Iznik

Zaliczyłam chyba wszystkie meczety w mieście. Po jakimś czasie nie zdejmowałam już cienkiej chusty z szyi, która wisiała tam gotowa do akcji. Natomiast żałowałam, że wybrałam się w trampkach sznurowanych, a nie sandałach. Iznikowe meczety, jak przystało na małe miasto, nie są duże. Nie mają zapierających dech w piersiach dekoracji, które często sprowadzały się do powieszonych na ścianach kilku mozaik (a w jednym przypadku i zegara bimbambom jak u mojej babci). We wszystkich jednak panuje cisza i błogi spokój. Mogłabym tak legnąć na meczetowych dywanach i nie wstawać cały dzień.

DSCF0226_Iznik

DSCF0179_Iznik

DSCF0160_Iznik

DSCF0170_Iznik

A tu Zielony Meczet.

Podczas poszukiwania ruin Ismail Bey Hamam trafiłam na zebranie rodzinne na środku jednej z mniejszych uliczek. Starszy mężczyzna akurat związywał kopyta leżącej na chodniku kozy. Wiedziałam co nastąpi, ale nie wiedziałam dlaczego. Stanęłam wśród nich i oczywiście usłyszałam obowiązkowe yabanci. Spytałam najstarszą kobietę w grupie czy to na święto Kurban Bayram (które przypada w tym roku na połowę października). Dowiedziałam się, że to z okazji powrotu jednego z mężczyzn w rodzinie ze służby wojskowej. Ofiara dziękczynienia, że wrócił cały i zdrowy.

Nie robiłam zdjęć, bo jak wygląda rytualny ubój zarejestrowałam rok temu. Jednak nie odwróciłam wzroku jak inne kobiety i jakby zahipnotyzowana patrzyłam jak jaskrawo szkarłatna krew obryzgała ręce i nogawki mężczyzny z nożem i jak rozlewała się po chodniku. Jak zwierzę oddychało, mimo że miało rozciętą szyję na całą szerokość. Uśmiechnęłam się do rodziny, powiedziałam od czapy geçmiş olsun i poszłam dalej. Za rogiem spłynęła ze mnie adrenalina i zaczęłam płakać. Ale nie dla tej kozy, ale chyba dlatego, że nie oczekiwałam tego spotkania.

Trafiłam też na wesele. Na balkonie stały panie gapie, przed budynkiem tańczyli goście i przygrywała kapela, a po drugiej stronie ulicy na krzesełku przyglądała się pani babcia. Tego dnia po ulicach miasta przewinęło się jeszcze kilka wesel, między innymi widziałam pędzący i trąbiący samochód z przyczepą, na której stało krzesło, a na nim siedział pan młody.

DSCF0189_Iznik

DSCF0190_Iznik

Przewiązana biała chusta/szmata/ręcznik na lusterku samochodu oznacza wesele.

Pogadałam trochę z rolnikiem, którego najpierw zapytałam o drogę. Jak zwykle padł obowiązkowy zestaw pytań: skąd jestem, gdzie pracuję, itp. Rozmowa zeszła na temat banków – że nie może dostać karty kredytowej, bo nie ma regularnych wpływów miesięcznych. Zarabia sezonowo na sprzedaży brzoskwiń i gruszek. Banki nie chcą takich pieniędzy. Pyta się co widziałam w Izniku, gdzie byłam, dokąd teraz idę. To już był koniec dnia, chciałam nad jeziorem zjeść rybę. Jak inni, wymienił tę samą restaurację, ale że to dla turystów i drogo. Jego kolega prowadzi dobrą restaurację. Okazuje się, że to ta sama, co w moich notatkach. A przy okazji, czy mam konto na fejzbuku? Nie? To może Twitter? Nie możliwe🙂

A propos gruszek i brzoskwiń, bardzo popularnym pojazdem w Izniku jest traktor. Pędzą po ulicach jak szalone kabriolety z panem Turkiem za kierownicą i jego żoną na kole, z rozwianą chustą na włosach.

DSCF0147_Iznik

Jezioro jest wielkie. Po lewej stronie góry, po prawej brzeg zatoki, a na wprost horyzont. W restauracji bardzo sympatyczny kelner polecił specjalność zakładu. Trochę głupio zamówiłam kieliszek wina, bo do ryby chciałam rakı, no ale już trudno – przemęczę ten kieliszek, a do dania głównego już będzie jak trzeba. Wiele razy się z tym spotkałam w Turcji, że alkoholu nie pije się samego sobie. Zawsze jest coś do zakąszania. I tym razem kelner mi o tym przypomniał przynosząc talerz z winogronami, śliwką i przesłodkim melonem.

DSCF0269_Iznik

Niestety, dostałam opcję w cieście, chociaż było dosyć smaczne. Gdy złożyłam zamówienie, po chwili kelner wyszedł z zaplecza z dwoma wędkami i podszedł do siedzącego nad jeziorem mężczyzny. Trochę się zaniepokoiłam, że mogę nie zdążyć na autobus.

DSCF0272_Iznik

Mój kelner starał się zidentyfikować co takiego ta Polska. Podpowiedziałam, że leży obok Niemiec. Aaa, Polska i Niemcy to praktycznie te same kraje? Zaprzeczyłam i dodałam złośliwie, że właściwie od zawsze ze sobą wojowały. Chyba w ramach przeprosin za wpadkę dostałam reklam, czyli prezent od restauracji – owoce z chałwą.

Nie byłabym sobą, gdybym nie odwiedziła tej innej polecanej restauracji przynajmniej na małe cośniecoś. Najpierw jednak musiałam popędzić do centrum wyciągnąć dodatkową kasę. Bardzo mi się podoba, że Turcy wiedzą gdzie jest jaki bankomat. Dotychczas miałam wypłaty ze wszystkich bankomatów za darmo, ale teraz sytuacja się zmieniła i ta wiedza jest bardzo przydatna. Zatem zatrzymałam się najpierw przy budce z lodami i tam dostałam dokładne instrukcje gdzie i jak. Po drodze dopytałam jeszcze pijących herbatę panów policjantów. Jednemu z nich się chyba pomieszały banki, ale drugi go szybko wyprowadził z błędu: bracie, przecież chodzi o bank A, no co ty.

Dotarłam w końcu do tej restauracji ze świeżą porcją gotówki w portfelu. Zamówiłam dwa rodzaje meze: bakłażan i bakłażan oraz podwójną rakı.

DSCF0223_Iznik

Obiad. 13TL za to wszystko.

Iznik to wspaniałe miasteczko, do którego warto przyjechać. Na razie bez turystycznego szału, ale z potencjałem. A mieszkańcy są spragnieni przychodów z turystyki. W ofercie jest mnóstwo historii i życzliwych ludzi. Do tych ostatnich mogę zaliczyć pana w cukierni, którego zapytałam o drogę do informacji turystycznej (tam, ale jak jest zamknięte, to wróć – poszukamy dalej); hiperaktywną panią sprzątaczkę, którą spotkałam w toalecie restauracji Köfteci Yusuf i z którą pogadałam o niezobowiązującym tym i owym; gotującą panią na środku ulicy i jej koleżanki; machające do mmie kobiety siedzące przy brzegu jeziora; pana, który przechodząc powiedział łelkom; osoby na przystanku jadące w innym kierunku, ale niecierpliwie czekające na mój autobus, z którymi przybiłam metafizyczną piątkę gdy ten już przyjechał z opóźnieniem; i wszystkie inne osoby, które się do mnie uśmiechały i sprawiły, że opuszczałam Iznik z wielkim uśmiechem na twarzy i na duszy.

Nawet kierowca autobusu jechał jak szalony, by dostarczyć mnie na czas do Yalova, skąd wracałam promem do Stambułu. I nawet nie zmącił mojego spokoju i zadowolenia fakt, że ów kierowca wysadził mnie nie przy tym porcie co trzeba, mimo że trzy razy go pytałam, czy nie ma innego. I że musiałam sprintem dobiec do tego właściwego, by wsiąść w ostatniej minucie. I że na promie zepsuty był automat sprzedający wodę. Na szczęście pan z obsługi otworzył przede mną drzwi służbowej kuchni, umył kubek, nalał służbowej wody i dał duuuuużo ręczników papierowych, bym mogła wytrzeć niekończący się potop potu.

DSCF0260_Iznik

Przecier pomidorowy (domates salçası) – całoroczny zapas się robi.

DSCF0208_Iznik

Temu panu dałam się naciągnąć na ceramiczne pamiątki.

DSCF0117_Iznik

Popełniłam zasadniczy błąd, a mianowicie oszacowałam Iznik jako miasto na jeden dzień. Oczywiście – miasto jest na tyle niewielkie, że wszystko można zaliczyć w jeden dzień, jeżeli się człowiek dobrze zorganizuje. Prawie wszystko, bo wtedy odpada poddanie się leniwej iznikowej atmosferze. Z ludźmi nie pogada. Z psami nie pobawi. Po niestrategicznych uliczkach nie połazi.

DSCF0268_Iznik

A tu suszy się papryka i skóra z bakłażana – do późniejszego nadziewania, czyli dolma.

DSCF0249_Iznik

Skąd ten mydlany strumyk?

DSCF0253_Iznik

Jak to skąd? Z dywanu.

DSCF0262_Iznik

Co z tą Turcją?

DSCF0216_Iznik

DSCF0154_Iznik

DSCF0228_Iznik

Opał dla łaźni tureckiej. Czynny codziennie od 6am – 12am. Dla kobiet w środy i czwartki między 1pm-5pm.

DSCF0215_Iznik

DSCF0214_Iznik

DSCF0259_Iznik

Przydomowy piec. Chyba z końskiej kupy. Albo gliny z sianem.

DSCF0110_Iznik

Iznik słynie z wyrobów ceramicznych. Nawet śmietniki o tym przypominają.


18 responses to “i love iznik!

  • zet00

    bardzo lubię chałwę

    • koszyczek

      Zanim przyjechałam do Turcji, znałam tylko jeden typ hałwy: “w bloku”, tzw. Tahin Helvası.

      Tutaj poznałam moja ulubioną wersję na ciepło. Hałwę “z bloku” rozdziabywujemy widelcem, mieszamy z mlekiem i masłem, aż będzie konsystencja papki. Potem do naczynia żaroodpornego i do pieca, aż się wierzch zarumieni. Niektóre przepisy mówią, że można dodać trochę soku z cytryny lub pomarańczy. Błogość, proszę pana.

      Jest jeszcze Irmik Helvası, z semoliny. Często w środku czai się kulka lodów, czasem ser🙂

  • Ania

    A o której miałaś prom i skąd wypływałaś ze Stambułu? I ile czasu zostało Ci na same szwędanie sie po miasteczku? :)Też chcę się tam wybrać ale sprawdzałam promy wypływające z Kartal, bo tam mi akurat najbardziej pasuje i obawiam się czy nie zostanie mi za mało czasu na samo zwiedzanie a może nie potrzeba aż tyle?🙂
    Pozdrawiam🙂

    • koszyczek

      Wypływałam z Bostancı o 7:25am, kolejnym przystankiem w drodze do Yalova jest właśnie Kartal (z rozkładu wynika, że jest o 7:50am). W Yalova byłam około 8:30am. Trzeba się przejść do dworca autobusowego – jakieś 10 minut (prosta droga wzdłuż brzegu, wysiadając z promu w lewo, z resztą trafisz za ludźmi). Minibus ruszył około 9:10am i po około godzinie byłam w Izniku. Wsiadałam i wysiadałam przy Atatürku. Ostatni minibus do Yalovy miał być o 8:00pm, ale się spóźnił jakieś 10 minut i zdążyłam na prom (9:15pm) na styk. Po drodze jest dużo więcej wysiadających i wszystko dłużej trwa. Przy wysiadaniu w Izniku zapytaj kierowcę o której jest przedostatni, żeby się nie denerwować. Chyba, że w drodze powrotnej wykupisz bilet na prom samochodowy, ostatni jest wtedy o 9:45pm (nie w każdy dzień, trzeba sprawdzić kiedy) – minus jest taki, że płynie do Yenikapı, jest droższy i musisz się jeszcze przedostać do Azji.

      Jeżeli się dobrze zorganizujesz (tzn. zaplanujesz co chcesz zobaczyć i w jakiej kolejności), to obejdziesz wszystkie zabytki w jeden dzień (bez spaceru wzdłuż murów) ale wygodniej byłoby wracać minibusem o 8pm i tym późniejszym promem do Yenikapı. Może wtedy uda Ci się zaliczyć kolację i zachód słońca nad jeziorem. Mapę wzięłam z informacji turystycznej. Nie była zbyt dokładna, ale miała zaznaczone wszystkie miejsca warte odwiedzenia i dałam z nią radę (pominęłam groby). To jest ta broszura: http://www.goturkey.com/images/brochure/pdf/iznik_eng.pdf Jeżeli znajdziesz gdzieś lepszą mapę, to pomoże w sprawniejszym zwiedzaniu.

      • Ania

        Dzięki za szczegóły, tego potrzebowałam. Dopytywałam sie o godziny dlatego, że wybieram sie tam dopiero w połowie września a okazuje się, że od 26 sierpnia rozkład trochę sie zmienia. Najwcześniejszy prom z Kartal do Yalowy jest o 8.30am a powrotny o 7.30pm. Licząc ewentualne spóźnienia minibusów to zostaje mi na zwiedzanie 7-8 godzin. Może też warto. Zawsze to coś. Mogę przeboleć kolację i zachód słońca, chociaż pewnie warto🙂
        A kierowca w minibusie to pewnie tylko po turecku?🙂 Zapytać po turecku to jeszcze dam radę ale ze zrozumieniem może być problem, chyba będzie mi musiał na kartce pisać🙂

      • koszyczek

        Tak, kierowca tylko po turecku, chociaż nie wiadomo, czy nie trafisz na jakiegoś, który parę słów po angielsku zna. Mój kierowca chciał się upewnić, że na pewno zrozumiałam i powtórzył czas odjazdu na dwa sposoby: sekiz (8) i yırmı (20).

        Myślę, że nawet na 7-8h warto pojechać. Ja się bardzo obijałam, np. rano straciłam sporo czasu na szukanie toalety (jest przy Aya Sofya) i miejsca na śniadanie. A notes z długopisem + podstawowe zwroty to dobry pomysł.

      • koszyczek

        Proszę i miłego zwiedzania.

        Jeszcze gdybyś chciała kupić jakies pamiątki, to można ceramikę – kupowałam u Hünkar przy bramie Lefke i w Süleyman Paşa Madrasa (na mapie). Albo kosmetyki na bazie oliwy oliwek, z którego słynie ten region. Jest taki sklep obok Köfteci Yusuf, w którym kupiłam mydła i wodę kolońską. Mydeł mają sporo – wybrałam taki z najmniejszą ilością składników – w szarym tekturowym pudełku z materiału jak upakowanie na jajka i z przylepioną kolorową etykietą. Do tego bardzo nawilżającą wodę kolońską. Obydwa produkty są na półkach na kolumnie po środku sklepu.

      • Ania

        Pewnie, że bym chciała.
        No i proszę! Jest co zwiedzać i co lokalnego zakupić a wczoraj jeszcze usłyszałam “…a po co Ty tam chcesz jechać, przecież tam nic nie ma!” Ale uparłam się i pojadę tak jak sobie to zaplanowałam:)
        Pozdrawiam

      • koszyczek

        Jeżeli ktoś szuka wielkomiejskiej rozrywki, pubów z głośną muzyką i centrów handlowych, to ich nie znajdzie. To jest małe miasto (20tyś mieszkańców), w którym czas toczy się powoli z ogromną ilością historii.

      • Ania

        I o to mi chodzi

  • Ania

    Czy na prom bilety trzeba z dużym wyprzedzeniem kupować czy można z dnia na dzień ?

    • koszyczek

      Jeżeli nie ma świąt, to nie powinno być problemów. Ale skoro jedziesz we wrześniu, to możesz przetestować i zobaczyć jaka jest dostępność biletów na sobotę np. w piątek.

  • Ania

    İznik zobaczony. Pojechalam, zobaczylam i wrocilam🙂 Mydla w opakowaniach jak po jajkach tez zakupilam. Czasami mialam wrazenie jakbym Ci po pietach deptala bedac tam. Dzieki za wskazowki, bardzo sie przydaly i mapa tez. Po zgielku w Stambule to byl naprawde spokojny dzien.
    Czy do Bursy tez mozna sie tak wybrac na jeden dzien, czy to juz dluzsza wyprawa. Wiem ze promy plywaja ale nie wiem czym dalej i jak czasowo to wyglada. Moze wiesz?

    • koszyczek

      Cieszę się, że Ci się podobało, mam nadzieję, że nie naściemniałam za bardzo w przypływie entuzjazmu😉

      Co do Bursy, to nie opowiem Ci tak dokładnie jak z Iznikiem, bo nie ja planowałam podróż – a w takich sytuacjach staję się bardzo beztroska i zupełnie trację kontrolę🙂 Moja podróż prowadziła za pośrednictwem promu dla samochodów do Yalova i dalej samochodem. Jeżeli chodzi o zwiedzanie, to myślę, że da radę wcisnąć w jeden dzień też, ale ja bym została na drugi dzień (zwłaszcza gdy jest jeszcze ładna pogoda), bo np. nie widziałam starej dzielnicy Çekirge z łaźniami (a zabawiłabym w jednej z nich). Fajny jest też park w środku miasta z licznymi kawiarenkami i restauracjami.

      Koniecznie spróbuj tego Iskendera tam gdzie ja jadłam (jeżeli lubisz takie sprawy). W drodze powrotnej z Yeşil Camii i Yeşil Türbe (po prawej stronie Atatürk Cd) jest fajna ciastkarnia, polecam. Ma taki nostalgiczny wygląd, 2-3 schodki poniżej chodnika – na pewno rozpoznasz. W środku są stare zdjęcia miasta.

      I nie jedź w grudniu jak ja, bo pogoda była paskudna.

  • Ania

    Dzieki🙂 Nic a nic nie nasciemnialas. Z powrotem tylko sie zastanawialam gdzie mam kolo tego Atatürka wsiasc do autobusu i za zadne skarby nie wiedzialam. Poszlam wiec na Otogar i dobrze zrobilam bo bym stala cala godzine🙂 Jadac do İznika nie musialam pytac sie kierowcy o ostatnie autobys. Jeden z pasazerow sam mnie zagonil do autobusu i wszystko powiedzial. Nawet probowal po angielskuzebym zrozumiala :)Bursa w grudniu na pewno nie, zostaje tu jeszcze do niedzieli i moze uda mi sie ja wcisnac. Musze w takim razie jakos posprawdzac autobusy. A tak przy okazji to jak sie dostac do Bebek z Ortaköy a najlepiej z Beşiktaş. Chyba tylko autobusem? Chcialabym wiedziec bo czasami miotam sie i trace czas sprawdzajac jak dojecac na miejscu albo jade na okolo😀

    • koszyczek

      Naprzeciwko Atatürka był przystanek autobusowy. Do Bebek najlepiej pieszo, spacerem😉 Przed Bebek jest jeszcze Arnavutköy, najlepiej zaliczyć jako całość. Ale jak nie ma czasu, to autobusem (w weekendy są duże korki – kiedyś jechałam taksówką, kierowca wybrał objazd górą, a tam przepiękne domy i uliczki).

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: