hasankeyf – miejsce, którego nie będzie

Wcześniej Diyarbakır i Mardin. Więcej zdjęć na flickr.

Hasankeyf, miejsce nieprzerwanie zamieszkane od 9-12 tysięcy lat (w zależności od źródeł). Począwszy od ery neolitycznej było to miejsce dla wielu kultur: Sumerów, Akadyjczyków, Babilończyków i Asyryjczyków, Cesarstwa Rzymskiego i Bizancjum, przedislamskich Arabów, Artukidów, Ajjubidów, Mongołów, Imperium Osmańskiego. Obecna Turcja przerywa ten cykl. Już wkrótce Hasankeyf wraz z obecnymi śladami wymienionych kultur przestanie istnieć.

Zapora Ilısu i sztuczny zalew o pojemności 10,4 mld metrów sześciennych zaleje na przestrzeni 400km jeden z najbardziej zróżnicowanych ekosystemów rzecznych na świecie. Ten projekt nie tylko wpłynie na środowisko na terenie Turcji, ale również tak daleko jak bagna mezopotamskie Barsa w Iraku, które zostały zrekonstruowane (i powoli wracają do życia) po wcześniejszym osuszeniu przez rząd iracki. Zapora ograniczy przepływ wody do Iraku i Syrii, których rolnictwo jest uzależnione od corocznych powodzi zalewających te tereny (Turcja twierdzi, że projekt “ochroni” rolników przed tymi powodziami). To może doprowadzić do kolejnego konfliktu w regionie.

Ale rząd turecki może o tym nie wiedzieć. Nie zlecił żadnej analizy oddziaływania projektu na środowisko. W styczniu 2013 Izba Architektów
i Inżynierów wydała decyzję o wstrzymaniu prac nad zaporą, gdyż brak ww. analizy czyni budowę niezgodną z prawem. Rząd jednak sobie z tym poradził: zmienił prawo. Nie zostały też rozpatrzone opcje wykorzystania źródeł energii odnawialnej jak słoneczna lub wiatru, które być może przyniosłyby większy zysk ekonomiczny bez szkód dla środowiska, społeczeństwa i dziedzictwa kulturowego.

Nota bene, to jest ta sama Izba Architektów i Inżynierów, która sprzeciwiała się planom urbanistycznym w tzw. parku Gezi. Dotychczas, wszelkie projekty budowalne musiały być z Izbą konsultowane, a jej decyzje respektowane. Po protestach w parku Gezi rząd zemścił się na Izbie i ponownie zmieniając prawo, zlikwidował jej udział w opiniowaniu projektów.

3000 mieszkańców Hasankeyf zostanie przesiedlonych. Szacuje się, że liczba osób dotknięta tym projektem wyniesie 78 000 (wg. rządu 25 000). Jednak program przesiedlenia nadal jest niejasny i był jednym z wielu (obok braku analizy oddziaływania na środowisko), dla których zostały wycofane fundusze zagraniczne. Najprawdopodobniej zostaną wybudowane osiedla na peryferiach okolicznych miast, tworząc swoiste getta.

Jednym z zarzutów pod adresem rządu jest też chęć zniszczenia kurdyjskiej spuścizny kulturowej.

Rząd turecki twierdzi, że miejsce zyska na atrakcjach turystycznych.
20% z obecnych zabytków zostanie przeniesiona w inne miejsce. Powstaną szkoły turystyczne (cokolwiek się za tym kryje), hotele, szpitale i park kultury. Dzięki sztucznemu zalewowi będzie można uprawiać turystykę wodną, w tym nurkowanie w celu zwiedzania zalanych zabytków. Powstanie też oczywiście centrum handlowe, kolejny z serii pomników obecnej władzy.

Polecam film dokumentalny o dwóch powstających zaporach, jedną z nich jest zapora Ilısu i ten ciekawy artykuł.

DSCF0931_Hkeyf

Gdzieś w połowie drogi do Hasankeyf poddałam się żarowi lejącemu się z nieba i odleciałam
w nieprzytomny sen. Chłopak siedzący obok mnie obudził mnie gdy był już czas na wysiadanie. Powoli dochodziłam do siebie stojąc w centrum Hasankeyf, przy głównej drodze, pod słońcem
w samo południe. Usiadłam przy stoliku jednej z herbaciarni zdominowanych przez męskie towarzystwo. Herbata pomogła mi się obudzić. Gdy rozglądałam się po okolicy, podszedł do mnie starszy pan sprzedający owoce po drugiej stornie ulicy. Położył na stole figi i winogrona, machnął ręką i mruknął coś pod nosem na moje pełne zaskoczenia teşekkürler i wrócił do swoich skrzyni
z owocami.

DSCF0933_Hkeyf

Zabytki czekały, ale jedzenie najważniejsze. Chciałam uniknąć turystycznych pułapek i zatrzymałam się w jednej z kilku jadłodajni przy głównej drodze. Gotowe dania kusiły, musiały być akurat przygotowane – pora obiadowa właśnie się zaczynała. Nie mogąc jak zwykle zdecydować się na jedno, poprosiłam o trochę tego i tamtego. Jagnięcina, patlıcan kebabı (kebap z bakłażanem), pilaw. Właściciel zachwalał domowe jedzenie przygotowane przez jego żonę, zachęcał też do sałatki, którą sam przygotował. A, jak tak, to nie mogłam odmówić.

DSCF0935_Hkeyf

Tu restauracja Nehir Lokantası. Gdy składałam zamówienie, zapytałam o cenę. Czytałam relację
w internetach jak to ktoś nie zapytał i potem płakał, ale to było w tych turystycznych miejscach. Ale lepiej dmuchać na zimne. Właściciel przekrzywił głowę, zmrużył oko, hmmmmnął i w końcu zapytał: jesteś studentką? Nie? Wyczułam jakby zakłopotanie w jego śmiechu i w końcu usłyszałam: 12TL. Gdy już zjadłam i zapłaciłam nie było mowy o wyjściu tak po prostu. Usiadłam przy stoliku z jego żoną, która wyjęła kilkunastostronicową broszurę ze zdjęciami Hasankeyf i zaczęła opowiadać
o miejscach, które później miałam zobaczyć, ale i tych, które są już niedostępne dla zwiedzających. Mówiła, że rok, dwa lata temu nikt nie słyszał o Hasankeyf, turystów było niewielu. Czy wiedzą dokąd pójdą? W końcu zapora ma być otwarta w 2014. Kismet (los) – padła odpowiedź. Nie wiedzą. A co lokalni mówią – chcą? nie chcą? Ale temat jest zamknięty, nie ma o czym mówić – usłyszałam
i zobaczyłam typowy gest dla “pozamiatanej sprawy”, którym jest otrzepanie rąk jedna o drugą. Ona sama jest z Urfy – ucieszyła się, gdy powiedziałam, że to mój kolejny cel.

DSCF0936_Hkeyf

Do jaskiń i zamku prowadzi droga przez tandetny bazar, a na końcu dosłownie przez jedną
z restauracji. Potem już tylko odgrodzony zamek i jaskinie, wszędzie ostrzeżenia przed spadającymi skałami. Pokręciłam się tam, gdzie można było się wcisnąć, potem jeszcze wzdłuż wąwozu. To tam wypiłam ayran z glinianego dzbana, który chyba miał mnie męczyć jeszcze tydzień po powrocie do domu.

DSCF0948_Hkeyf

W środku jaskini nowoczesna wanna z nowymi płytkami.

DSCF0973_Hkeyf

DSCF0986_Hkeyf

DSCF0965_Hkeyf

DSCF0978_Hkeyf

DSCF0982_Hkeyf

DSCF0962_Hkeyf

W domach nie ma pieców. Są one na zewnątrz, często wykorzystywane przez kilka rodzin mieszających w sąsiedztwie.

DSCF0996_Hkeyf

DSCF0961_Hkeyf

Tu jednak widać, że za tymi murami, w podwórzu jednego z domów jest własny piec.

DSCF1003_Hkeyf

Czekając na autobus do Midyat gadałam z tymi dwoma panami. To ten po prawej przywitał mnie owocami. Przeniósł swój stragan na drugą stronę ulicy podążając za cieniem. Jedno ze standardowych pytań, to czy mam męża. Odpowiedź na tak jest bardzo praktyczna, ale niestety – bez obrączki nikt mi nie wierzy, od razu patrzą a dłonie, a ja się czuję zmieszana. Zaczęłam zatem mówić, że mam erkek arkadaş, czyli chłopaka. To już łatwiej łyknąć, ale jednak jest to kiepska historia do opowiadania konserwatywnej części muzułmańskiego społeczeństwa. I tak, pan po lewej powiedział – oho, ślubu nie ma, ale erkek arkadaş jest, więc zaczęłam natychmiast zmyślać, że za trzy miesiące ślub. Chyba mi nie uwierzył, za to pan od fig, po prawej, w swojej naturalnej pochmurności zmarszczył czoło i chyba się nawet lekko zdenerwował, że co to za chłopak, który pozwala jeździć dziewczynie samej. Tu wystrzeliłam kolejną historyjkę, że miał przyjechać, ale
w ostatniej chwili praca itd. itp. Natomiast wcześniej, gdy fociłam wejście do jednego z meczetów, zostałam zagajona przez wychodzącego z niego pana. A co tu robię, skąd jestem, czy mam męża. Nie, ale ślub będzie za trzy miesiące. Turek? Tak. A to cudownie, zostaniesz muzułmanką! Jak masz na imię? Koszyczek. A to będziesz… chwila zastanowienia… Zeynep!


5 responses to “hasankeyf – miejsce, którego nie będzie

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: