Monthly Archives: March 2014

tureckie wybory samorządowe 2014

Dzisiaj miały miejsce w Turcji wybory samorządowe. Największymi rywalami są dwie partie: konserwatywna AKP pod władzą premiera Erdoğana i republikańska CHP. W świetle ostatnich korupcyjnych afer, można byłoby pomyśleć, że AKP straci mocne poparcie elektoratu. Ale należy docenić uwielbienie, jakim darzy Erdoğana jego elektorat i, niestety, zaślepienie tego ostatniego.

Podczas gdy AKP ogłasza wszem i wobec za pośrednictwem państwowej agencji prasowej Anadolu Ajansı wygraną w kolejnych miastach, CHP oskarża AA o podawanie fałszywych danych i podaje inne liczby.

AKP mówi, że w Stambule wygrali przewagą 13%. CHP, że to właśnie oni dwoma procentami. Podobnie w Ankarze. Tamtejszy spór już leci rozwiązać premier.

Podobno w jednym z punktów wyborczych znaleziono milion kartek wyborczych z zakreśloną partią AKP czekających na podmianę tych prawdziwych, oddających głosy na CHP. Aby zapobiec tego typu zdarzeniom działa armia wolontariuszy, wśród nich rodziny moich tureckich znajomych.

Jeden wynik nie budzi niczyich wątpliwości: 69% głosujących na CHP w bardzo republikańskiej dzielnicy Kadıköy. W mojej byłej dzielnicy, Ataşehir, AKP i CHP idą łeb w łeb.

Oprócz pojedynczych incydentów na południowym wschodzie kraju, gdzie doszło do kłótni między rodzinami dwóch kandydatów lub między samymi wyborcami, nie ma na razie większych zamieszek. Ale moi znajomi obawiają się, że do tego jednak dojdzie.

Advertisements

nie wiem jak to się stało

I Started Training Only Yesterday

Ale zaliczyłam dzisiaj:

  • niezliczoną ilość wzruszeń
  • zaróżowiony od słońca dekolt
  • pęcherz na środkowym paluszku prawej stopy
  • trzy toi toi-e (zielone są lepsze od niebieskich)
  • spotkanie z dawno niewidzianym znajomym
  • przybijanie piątek z niezliczoną ilością nieznajomych dzieci i dorosłych
  • 21.0975km na 9. PZU Półmaratonie Warszawskim w 02h44min brutto i 02h28min netto

Biorąc pod uwagę, że zaczęłam trenować dopiero wczoraj, co skrzętnie udokumentowałam w niniejszym dzienniku, nie mogłam liczyć na zbliżenie się do mojej życiówki, a co dopiero ją polepszyć.

Przy okazji dowiedziałam się, że dobrze mi się biega do muzyki marszowej (np. w wykonaniu orkiestry wojskowej pod Pałacem Prezydenckiej) oraz do Boney M i podejrzewam, że Bronski Beat też dałby radę. Uważam, że Thriller Michaela Jacksona na mecie to całkiem dowcipne zagranie ze strony organizatora. I tak, zostało mi dzisiaj zadane pytanie jaki to dystans, ten półmaraton.

20140330_171728_9.PZU.Warsaw.Halfmarathon

20140330_9.PZU.Warsaw.Halfmarathon

20140330_9.PZU.Warsaw.Halfmarathon_map

View original post


ambitnie, niezłomnie

Chyba już wszyscy wiedzą o tym, że Twitter w Turcji został zablokowany. Stało się tak tuż przed północą 20 marca, w ciągu kilku godzin od oświadczenia premiera Erdoğana, iż nie interesuje go opinia społeczności międzynarodowej
i że wszyscy będą świadkiem “potęgi Republiki Turcji”.

Rząd ambitnie walczy z internetową zarazą, która stara się zatruć umysły tych, którzy będą oddawać swoje głosy w nadchodzących wyborach 30-go marca. Bowiem zaraza szerzy w internetach złowieszcze nagrania i rzekome dowody na działania korupcyjne czterech (byłych już) członków parlamentu z ramienia partii AKP.

Wcześniejszą próbą poskromienia internetowej zarazy było wprowadzenie ustawy umożliwiającej błyskawiczne (w ciągu godzin) blokowanie stron internetowych bez uprzedniego nakazu sądowego. Jednocześnie, informacje
o aktywności użytkowników ma być przechowywana przez dwa lata.

Przy okazji machnęło się również nowe prawo dotyczące nominowania sędziów – tych najpoprawniejszych, oczywiście.

Twitter już od dawna był na celowniku Erdoğana, który postrzega to medium (może i słusznie) jako tubę propagandową Fethullah Gülen, kleryka bazującego w Stanach, który powoli, acz skutecznie, infiltruje tureckie instytucje rządowe
i jest adwersarzem obecnego premiera Turcji.

Tymczasem, ambicją na ambicję odpowiadają naród turecki. W internetach pojawiają się instrukcje jak obejść blokadę za pośrednictwem DNS-ów dla tych, którzy tego jeszcze nie wiedzą (chociaż tureccy użytkownicy są już zaprawieni w boju po wcześniejszych blokadach blogger i youtube), a na plakatach wyborczych niewidzialna dłoń narodu wypisuje sprejem DNS i adresy serwerów. Wg. Twitturk, który prowadzi statystyki użytkowania Twittera w Turcji, ponad pół miliona tureckich tweetów zostało zarejestrowanych w ciągu 10 godzin od wprowadzenia blokady. Dzienna średnia sprzed blokady to 1,8 miliona.


trochę naiwnie

ale dlaczego wszędzie jest tak fajnie tylko nie w kraju raju (ukradzione od Pana Romana Samolota). Że niby co, alko od rana, no u nasz tesz, widziałam pod 24h panowie o 6 rano czekali na autobus, ale dlaczego na smutno, na agresywnie, na niesmacznie, na szaroburo? Gdzie luz blusłejdszuz?

DSCF6147_HU_dreher

DSCF6148_emerytenparty

DSCF6142_tokaj_furmint


być w Pradze, myśleć o Turcji

Zaległy wpis opublikowany 28.07.2014. Z tego samego pobytu w Pradze też tu.

Trzy miesiące po powrocie z Turcji pojawiła się okazja na wypad do Pragi. Nie pierwszy, ale oderwanie się od miejsca, w którym nie chcę być, nie zaszkodzi.

Tęskniąc za Trucją, chciałam poszukać jej śladów w Pradze. Najłatwiej oczywiście w kebabowniach, które opanowały tereny turystyczne – można było wsłuchać się w tureckie rozmówki. Ale co dalej?

W czasach, gdy Imperium Osmańskie rozszerzało swoje granice, Praga – szczęśliwie dla niej – leżała poza jego zasięgiem. I dlatego najbardziej znane ślady tureckie to właśnie symbole strachu, który panował w tych czasach w Europie.

Najlepiej wyeksponowany jest Turek z zegara astronomicznego na ratuszowej ścianie. W towarzystwie innych postaci symbolizujących to, czym gardzono w czasach budowy zegara (próżność, skąpstwo, śmierć), Turek grający na sazie przedstawiał rozpustę i zabawę. I oczywiście najazdy, które miały miejsce w tych czasach.

DSCF6023_Prague_Turk

Natomiast poniżej Turka rozpustnika widać dwóch innych, jeden z książką – Filozof – po lewej stronie anioła, drugi z teleskopem – Astronom – po prawej stronie tarczy zegara. Być może te figurki to symbol  Turka jako obelgi: co z tego, że masz wiedzę – bez wiary jest ona to tylko przykrywką dla ignorancji wobec przewagi boga nad oświeceniem. A o tych mądrościach przeczytałam tutaj.

Kolejny trop jest na moście Karola. To rzeźba z 1714 powstała na zamówienie hrabiego Franciszka Józefa von Thun w imieniu zakonu Trynitarzy, który miał na celu uwolnienie chrześcijan z pogańskiej niewoli. Zakon zbierał pieniądze na okup,  a gdy to nie pomagało, jego członkowie oddawali się w niewolę w zamian za uwolnionych. Na cokole stoją założyciele zakonu, Św. Jan (z zerwanymi łańcuchami) i Feliks oraz reprezentujący Czechów pustelnik Iwan.

Poniżej cokołu znajduje się symboliczna jaskinia z uwięzionymi chrześcijanami pilnowanymi przez psa i Turka uzbrojonego w bat i szablę.

To zdjęcie robiłam późnym popołudniem, gdy było już dosyć ciemno. Wróciłam następnego dnia, by zrobić nowe, ale rzeźby już nie było. Została tylko kartka informująca, że została zabrana do odrestaurowania.

DSCF5965_Pragye

Niestety, nie mam na to zdjęć, ale to było tak: najpierw w 1591 wojska osmańskie zaatakowały i zdobyły Bihać  (dzisiejsza Bośnia i Hercegowina). Potem, w 1593, atak wojsk osmańskich na monarchię habsburską i zdobycie miast Győr (Yanıkkale) i Komarom (Komaron) dał początek III wojnie austriacko-tureckiej. Wkurzył się tym wszystkim Papież Klemens VIII i doprowadził do zawarcia paktu jednoczącego chrześcijańskie mocarstwa europejskie. Ów pakt został podpisany nie gdzie indziej, ale właśnie w Pradze, w 1595.

Wspomniany Klemens VIII planował nawet, by kampanię przeciw Turkom poprowadził Jan Zamoyski i próby rozmów na ten temat były podejmowane przez wysłannika papierza w 1592, ale nasi byli zajęci wewnętrznymi konfliktami.

Po jakimś czasie sytuacja się trochę unormowała i bodajże w 1620 Praga gościa Tureckiego delegata.

A potem był Wiedeń i jak wiadomo z naszych lekcji historii, Turkom jednak nie udał się jego podbój. Zostawili swoje manatki i wrócili do domu (bo jak wynika z ich lekcji historii, sułtan najzwyklej zmienił zdanie i odechciało mu się). W każdym razie, z tych pozostawionych bambetli ktoś wygrzebał kawę i via Wiedeń trafiła w 1705 do Pragi.

I tak znowu wróciłam na kulinarne szlaki, bo tu bezpieczniej niż na historycznym gruncie. Gdy przyleciałam do Pragi, było rano, a ja głodna. Niezdecydowana co chcę zjeść, trafiłam na małą jadłodajnię, która zdecydowanie stawia na zupy. I to od razu przypomniało mi wizytę w Gaziantep, gdzie na śniadanie jada się zupę.

Muszę kończyć, trochę zgłodniałam.


zjadłam i wypiłam całą Pragę

Zaległy wpis. Z tego samego pobytu w Pradze też tu.

Nie ma co jechać, chyba nic nie zostało. A było tego sporo. Uliczne stoiska, małe jadłodajnie, restauracje z tradycyjną kuchnią czeską i eleganckie lokale dla wrażliwych podniebień. Pojawiło się też sporo bezmięsnych miejsc, ale nic więcej na ten temat nie wiem. Dla tych z ograniczonym budżetem piwa mogą przez jakiś czas zastąpić posiłki.

Nie omieszkałam zawitać w U Fleků z fantastycznym ciemnym piwem i medoviną oraz U Kocoura. Obydwa lokale są na liście chyba każdego turysty, ale nie przeszkadzało mi to. Siedziałam w rogu z dobrym widokiem na całą salę, gości jedzących i pijących i śpiewających, kelnerów biegających z kuflami i kieliszkami z Beherovką i medovinką. Karczmarski gwar i alkoholowy szum zalewały mózg i było mi błogo.

Natomiast U Kocoura spokój. Zawszę czuję się tam jakbym była jedyną turystką w mieście. Jeszcze innym fajnym miejscem piwnym jest knajpa na rogu placu przed zamkiem. Nie pamiętam jak się nazywa, ale do siedzenia są ławy albo się stoi. Miejsca siedzące są dla lokalesów, a turyści mają tam gorzej niż kulawy pies.

Schodząc z turystycznego szlaku można zawitać do miejsc, w których nadal się pali. W innych już się nie pali, ale w powietrzu nadal unosi się ten specyficzny zapach piwa i dymu papierosowego. Tam można też częściej trafić na mniej znane piwa niż te, które opanowały większość popularnych kranów.

Więcej zdjęć tutaj.

DSCF6102_Prague_food

DSCF6003_Prague

DSCF5872_Prague_Kozel

DSCF5865_Prague_pub

DSCF5960_Pragye_food

DSCF5938_Prague_food