jak ja lubię się czasem upodlić, cz. I

I Started Training Only Yesterday

Nie wiem jak zacząć, zatem może normalnie: leżę sobie na podłodze z poduszkami pod głową i nogami wysoko na siedzeniu fotela. Przed chwilą musiałam wstać nakarmić kota i strasznie przy tym stękałam. Za chwilę pewnie wyjdę do sklepu po wodę, chociaż wolałabym się nie ruszać. Dobrze, że jutro mogę pracować z domu łóżka.

Zupełnie inaczej wyobrażałam sobie mój dziesiąty Kierat. Miałam śmigać po szczytach, mknąć przez łąki i doliny. Być z mapą i kompasem za pan brat. No dobra, przynajmniej miałam zmieścić się w limicie czasowym. Bo wiecie, w końcu zaczęłam trenować dopiero wczoraj.

Żeby mieć to już za sobą: nie przeszłam w tym roku 100km. Na 12sty punkt dotarłam jakoś przed północą, a do mety jeszcze 10km. Nie byłam w zbyt dobrym stanie, raczej nie kontaktowałam z rzeczywistością, ale (lub dzięki temu) byłam w gotowa przebiec ten osatni etap. Jednak główny sędzia zadecydował: dalej na trasę nie idę, zwłaszcza. Chcąc nie…

View original post 126 more words


2 responses to “jak ja lubię się czasem upodlić, cz. I

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: