jak ja lubię się czasem upodlić, cz. III

I Started Training Only Yesterday

Cz. I
Cz. II

Jak już wcześniej wspomniałam, było bardzo gorąco i woda to podstawa. W plecaku miałam dwulitrowy bukłak, który napełniłam przed startem. Na trasie można było uzupełnić wodę na punktach kontrolnych nr 3, 7 i 11. Dodatkowymi niespodziankami były: źródełko na punkcie 6 (Lubań) i studnia na punkcie 8. Dodatkowo, w sobotę można było kupić wodę w mijanych sklepach. O ile nie szło się gdzieś na szarym końcu, wtedy trafiało się już na sklepy z wyczerpanymi zapasami.

Sporo osób marudziło, że organizatorzy nie zapewniają wody na każdym punkcie, ale to jest jednak ekstremalny maraton pieszy i trzeba sobie samemu radzić z jedzeniem, piciem, bagażem.

Co do jedzenia, to trochę przedobrzyłam. Ugotowałam makaraon i ryż, i niestety doniosłam to do końca. Źle zaplanowałam, miałam je w torebkach plastikowych, ale na śmierć zapomniałam o widelcu.

Poza tym, zrobiłam kanapki z serem kozim i wędliną. Problem z kanapkami jest taki, że nie…

View original post 461 more words


2 responses to “jak ja lubię się czasem upodlić, cz. III

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: