Monthly Archives: October 2015

#ilovemycat

image

Początki nie były łatwe, gdy razem zamieszkaliśmy. Ja zielona kociara, Lucek prosto z ulicy. Jakoś wtedy obejrzałam tę instrukcję obsługi kota i pomyślałam, że dużo czasu minie, zanim Lucek pozwoliłby mi na taką poufałość. Okazało się jednak, że w ciągu prawie dwóch lat zżyliśmy się z Luckiem jak łyse konie koty i nawet niedawno zastanawiałam się jaki poziom bliskości osiągnęlibyśmy po np. dziesięciu latach bycia razem. Nie wiem i nie dowiem się, bo Lucka zabrała dzisiaj okropna, nieuleczalna kocia choroba. Lucek był kotem wyjątkowym (wiem, każdy tak mówi o swoim zwierzaku, ale ja mam na to świadków). Uwielbiał podróżować komunikacją miejską, chodzić na spacery na smyczy w ogrodzie za blokiem i miziać się na powitanie przez minimum 10 minut. Nie strzelał fochów, jadł bez wybrzydzania i tylko raz nasikał na materac. Swoim radosnym i towarzyskim nastawieniem zdobywał sympatię wszystkich, którzy go spotkali. Nawet właścicieli mieszkania, które wynajmuję. Gdyby Lucek byłby facetem-człowiekiem, to byłby naprawdę równym, wyluzowanym gościem. I z pewnością jarałby jointy i słuchał dobrej muzyki. Gdy już leżał na moim łóżku bez świadomości i powoli przestawało bić mu serduszko, napuszył mu się ogon – taki Luckowy akcent na zakończenie.

Czas posprzątać zabawki i zacząć znowu zamykać drzwi od łazienki.


fejsbukowa przeprowadzka

Koszyczek ledwo zipi, ale nadal żyje. I przeprowadził się. I stworzył nowy fanpage na Facebook, więc ten polubiony wcześniej przez Czytelników jest już nieaktulany. Na blogu jest nowy link do polubienia nowego Koszyczka.

https://www.facebook.com/koszyczek.wordpress


instant na zakwasie

Społeczeństwo płynnie przeszło od niezadowolenia z letnich upałów do narzekania na chłodne jesienne dni i nieuchronnie nadchodzącą zimę. W moim mieszkaniu od dwóch dni grzeją, według mnie przedwcześnie. No ale ja jestem z tych, co wolą założyć grubsze skarpety, sweter i kalesony niż siedzieć w przegrzanych pomieszczeniach.

Dlatego też skręcam grzejniki do minimum i otwieram sezon na zimowe zupy. Tytułowy instant to turecka zupa tarhana. Najczęściej spotykana w postaci proszku lub małych granulek – to mieszanka sfermentowanej mąki, warzyw i ziół. To wszystko jest suszone i rozdrabniane. Tak w telegraficznym skrócie, bo jest z tym instant trochę babrania. Przygotowanie tarhana to Wielkie Przedsięwzięcie, ale na szczęście robi się to tylko raz w roku – od połowy sierpnia do pierwszych dni października gdy warzywa (zwłaszcza pomidory) są najsmaczniejsze. I na szczęście można to kupić.

Generalnie miesza się razem cebulę, czosnek, pomidory, pietruszkę, koperek, suszoną miętę, jogurt, wywar mięsny, drożdże i mąkę. Może i marchewkę i jakieś inne warzywa. Albo tylko z żurawiny (kızılcık), jak ta różowa na zdjęciu poniżej. Dużo tego wszystkiego. Bardzo dużo. Wg. tej relacji, w przygotowaniu tarhana brała udział cała rodzina używając gara o pojemności 50 litrów. Następnym etapem jest zagniatanie tego gigantycznego ciasta i pozostawienie na kilka dni do fermentacji. Na końcu robi się z ciasta małe placki, suszy (na dachu kub balkonie) i mieli. Voila!

Po prawej tarhana z żurawiny: Kızılcık Tarhana.

Po prawej tarhana z żurawiny: Kızılcık Tarhana.

Albo i nie mieli. Czasami tarhana występuje też w postaci zagniecionych sucharków. Nazywa się döğmeli tarhana – od metody formowania charakterystycznego kształtu. Na zdjęciu widać nawet odcisk palców.

Döğmeli tarhana - ugniatana.

Döğmeli tarhana – ugniatana.

I tak właśnie powstaje zupa instant. Taki susz należy zalać małą ilością wody lub wywaru i pozostawić na 1-2h, żeby napęczniał. Potem to już pikuś – wymieszać namoczoną tarhana z odpowiednią ilością wywaru i mleka (ja używam koziego), dodać sól i biber salçası (pasta z pieczonej papryki) i gotować przez 15-20 minut (zagotować, a potem już na małym ogniu często mieszając). Na patelni można rozpuścić masło i lekko podsmażyć pul biber (suszone płatki ostrej papryki) i suszoną miętę i polać tym zupę przed podaniem. W Turcji, przede wszystkim poza regionami nadmorskimi, tak się jada na śniadanie.

IMG_20151004_180745

Zatem jeżeli ktoś w Turcji kiedyś zatęskni za żurkiem, może poszukać słodko-kwaśnej, gęstej tarhana. Obiecuję, że bedzie smakowało zupełnie inaczej.