#ilovemycat

image

Początki nie były łatwe, gdy razem zamieszkaliśmy. Ja zielona kociara, Lucek prosto z ulicy. Jakoś wtedy obejrzałam tę instrukcję obsługi kota i pomyślałam, że dużo czasu minie, zanim Lucek pozwoliłby mi na taką poufałość. Okazało się jednak, że w ciągu prawie dwóch lat zżyliśmy się z Luckiem jak łyse konie koty i nawet niedawno zastanawiałam się jaki poziom bliskości osiągnęlibyśmy po np. dziesięciu latach bycia razem. Nie wiem i nie dowiem się, bo Lucka zabrała dzisiaj okropna, nieuleczalna kocia choroba. Lucek był kotem wyjątkowym (wiem, każdy tak mówi o swoim zwierzaku, ale ja mam na to świadków). Uwielbiał podróżować komunikacją miejską, chodzić na spacery na smyczy w ogrodzie za blokiem i miziać się na powitanie przez minimum 10 minut. Nie strzelał fochów, jadł bez wybrzydzania i tylko raz nasikał na materac. Swoim radosnym i towarzyskim nastawieniem zdobywał sympatię wszystkich, którzy go spotkali. Nawet właścicieli mieszkania, które wynajmuję. Gdyby Lucek byłby facetem-człowiekiem, to byłby naprawdę równym, wyluzowanym gościem. I z pewnością jarałby jointy i słuchał dobrej muzyki. Gdy już leżał na moim łóżku bez świadomości i powoli przestawało bić mu serduszko, napuszył mu się ogon – taki Luckowy akcent na zakończenie.

Czas posprzątać zabawki i zacząć znowu zamykać drzwi od łazienki.


8 responses to “#ilovemycat

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: