Monthly Archives: November 2015

robi się i robi się… i nadal się robi

Jabłka wstawiłam, na ocet. Wg. tego przepisu powinien być gotowy w ciągu czterech tygodni, a wg. tego nawet w ciągu dwóch.

Pierwszy sęk w tym, że nie zapisałam daty rozpoczęcia tej octowej operacji, a do czasu miałam zawsze dosyć pobłażliwe podejście: często przymykałam oko, gdy nie zawsze udawało mu się skoordynować jego upływ z moimi planami. Tak na przymrużone oko, miesiąc z pewnością już minął. Ale czy dwa lub dwa i pół…?

Przez długi czas nic się nie działo z tym octem-wanna-be. Na początku był zwykłą słodką wodą z kawałkami jabłek. Jednak powoli przeistaczał się w gęsty syrop i chyba nawet przez chwilę widziałam coś, co mogło być zalążkiem matki. Trochę się martwiłam tą słodkością, bo żadne z próbowanych przeze mnie kupnych octów nie były słodkie.

Codziennie wtrząłam, ale nie mieszałam, słoikiem, żeby uwolnić zbierający się gaz. Od czasu do czasu smakowałam; nadal był słodki, chociaż coraz mniej. Uwydatniły się nuty drożdżowe, a w pewnym momencie pojawiła się kwaskowość.

Dzisiaj mikstura w słoiku nadal jest lekko oleista, pozostał cień słodkości i echo odległej szansy na wino.

Drugi sęk w tym, że działam po omacku. Mogę jedynie porównać do rzekomo ekologicznego octu jałbkowego ze sklepu. Jeżeli to ma być punktem odniesienia, to zamelduję się z następną aktualizacją za rok.

Ahoj.

image


shakshouka, şakşuka i menemen, czyli niezły melanż kulinarny

Jednym z moich ulubionych tureckich śniadań to menemen: w wersji podstawowej jaja zapiekane z pomidorami i papryką (często ostrą). Praktycznie to samo danie znane jest w krajach Bliskiego Wschodu (Tunezja, Algier, Maroko, Egipt, Libia, Liban, Izrael) pod nazwą shakshouka. Różnią się tym, że w tureckiej wersji jajka są mieszane jak do jajecznicy, a w wersji nietureckiej zapiekane w całości. Te dwie potrawy nie różnią się jednak tylko nazwą i stanem “poruszenia” jajek, ale również pochodzeniem.

12106044_165745350439287_753870512_n

Oprócz tego, istnieje też turecka şakşuka w postaci warzywnej meze, czyli jednej z wielu przystawek podawanych do rakı. To po prostu duszony bakłażan, marchewka, cukinia, papryka i czasem ziemniaki.

12139883_311963915645268_278180709_n

Turecka şakşuka wywodzi się z dania o tej samej nazwie, bardzo popularnego w Imperium Osmańskim gulaszu z warzywami i mięsem mielonym lub wątrobą owczą. I to on był wspólnym mianownikiem dla jakże różniących się dzisiaj “jajecznej” shakshouki i  meze-şakşuki.

W czasach imperium, şakşuka rozprzestrzeniła się po całym terenie Bliskiego Wschodu, stopniowo adoptując pomidory i paprykę – nowości sprowadzone z Ameryki, a niekiedy gubiąc mięso. Wg. Encyclopedia of Jewish Food, to właśnie Żydzi gotowali wersję bezmięsną dodając jajka, zgodnie z zasadami pareve (w skrócie składniki neutralne, nie miesne i nie mleczne, np. jajka, ryba).

Zapewne oprócz wpływów religijnych, do “zubożenia” tej potrawy przyczyniły się też względy ekonomiczne. W pewnym momencie shakshouka stała się bardzo popularnym daniem dla niezamożnej klasy robotniczej.

Natomiast menemen, podobno, czerpie swoją nazwę od tureckiego miasta, uwaga, Menemen, leżącego na północ od Izmiru. Samo słowo jest greckie, oznacza potop i nie ma nic wspólnego z jedzeniem, a raczej z charakterystyką terenu w około miasta.

I to byłoby na tyle, jeżeli chodzi o menemen, które jako takie pozostaje chyba od swoich początków niezmienne, chociaż czasem podawane jest z turecką kiełbasą sucuk.

Oczywiście, takie potrawy jak menemen czy shakshouka istnieją w wielu krajach pod różnymi nazwami, ale bez wątpliwości trafiły one tam przez wszechobecych Turków podbijających świat i szlachetnie dzielących się z nim ich najlepszym pod słońcem jedzeniem. Amen.